

Jedna chwila, która zrujnowała życie Staszka! Pomagamy!
Fundraiser goal: 3-miesięczna rehabilitacja neurologiczna, zakup sprzętu ortopedycznego
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: 3-miesięczna rehabilitacja neurologiczna, zakup sprzętu ortopedycznego
Fundraiser description
Idąc do pracy nie podejrzewasz, że może to być twój ostatni dzień. Zazwyczaj w drzwiach, na odchodne mówisz: „Wychodzę, będę po 17:00…”. Podobnie było w przypadku mojego męża Staszka. Często słyszy się o wypadkach, ale jest w nas silne przekonanie, że to dzieje się daleko i nas nie dotyczy. Nic bardziej mylnego…
Stanisław jest dekarzem, od lat pracował na budowach kładąc dachy i naprawiając usterki na wysokościach. To był początek grudnia, mąż pracował na wysokości pięciu metrów. W którymś momencie ktoś poprosił go, by zszedł na chwilkę. Ta chwila zmieniła całe nasze życie. Samego wypadku nie pamięta – nie wie, czy się pośliznął, czy zahaczył o jakiś element. Runął na ziemię całym ciężarem ciała. To cud, że przeżył.

Najbardziej został uszkodzony kręgosłup i rdzeń kręgowy. Mąż stracił czucie w nogach a tym samym zdolność poruszania się o własnych siłach. Liczne złamania, stłuczenia, krwiaki… Nie był nawet w stanie samodzielnie oddychać – aby to ułatwić, lekarze wykonali zabieg założenia rurki tracheotomijnej poprzez nacięcie otworu do tchawicy. Minęło wiele miesięcy nim wrócił do domu. Minie wiele lat nim nauczy się swobodnie żyć pomimo ograniczeń.
Rehabilitacja jest w tym momencie kluczowa. Od powrotu ze szpitala Staszek jest pozbawiony jakiegokolwiek wsparcia tak potrzebnych mu specjalistów. Każdy dzień zwłoki zabiera mu szansę na odzyskiwanie sprawności. Koszt zabiegów znacznie wykracza poza nasze bieżące możliwości finansowe. Dlatego każda pomocna dłoń, wpłata umożliwi Stasiowi regularne zajęcia z fizjoterapeutami. Wierzę, że ze wsparciem dobrych ludzi uda się osiągnąć to, co dzisiaj wydaje się być niemożliwe.
Gdybym tylko mogła cofnąć się w czasie, zrobiłabym wszystko, by nie doszło do tej tragedii. Za wszelką cenę chcemy uchronić tych, których kochamy i nie możemy się pogodzić z krzywdą bliskich. Dzisiaj mogę jedynie wierzyć, że z pomocą zaczniemy układać nasze życie na nowo – pomimo wszystkich przeszkód i trudności.
Małgosia – żona Staszka