
Upadek z drzewa sparaliżował Stanisława od pasa w dół❗️Potrzebna PILNA pomoc dla miłośnika zwierząt i zaangażowanego wolontariusza❗️
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehab., transport medyczny, sprzęt
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehab., transport medyczny, sprzęt
Fundraiser description
Do tej pory nie możemy się z tym pogodzić ani zrozumieć, dlaczego musiało się tak stać. Codziennie rano budzę się i przez ułamek sekundy mam nadzieję, że to był tylko zły sen... Niestety, koszmar stał się naszą rzeczywistością. 27 czerwca doszło do tragicznego wypadku. Mój mąż, Stanisław, spadł z drzewa, z dużej wysokości – prosto na plecy. Obrażenia okazały się okrutne: poważny uraz kręgosłupa włącznie z uszkodzeniem rdzenia kręgowego.
Stanisław przeszedł poważną operację stabilizacji kręgosłupa oraz odbarczenia rdzenia kręgowego, jednak rokowania są słabe… Obecnie mąż mierzy się z niedowładem i brakiem czucia od pasa w dół. Gdyby tylko można było cofnąć czas… Zrobiłabym wszystko, co tylko możliwe, by mąż tego dnia nie wszedł na to drzewo.
Nie mamy jednak wyjścia i musimy próbować odnaleźć się w tej nowej i ekstremalnie trudnej rzeczywistości. Niezbędna jest rehabilitacja neurologiczna, która ma na celu przede wszystkim nauczyć Stanisława funkcjonowania w pozycji siedzącej, na wózku inwalidzkim.

Musimy jednak uzbroić się w cierpliwość. Na razie kluczowe jest, by był w stanie utrzymać się w pozycji siedzącej, a następnie usiąść na wózku. Jest to ogromne wyzwanie, ponieważ ze względu na brak czucia mięśnie brzucha męża po prostu nie pracują. Dodatkową przeszkodą są pieniądze. Rehabilitacja neurologiczna jest bardzo kosztowna, dodatkowo musimy całkowicie zmienić nasze życie. Będziemy musieli się przeprowadzić, ponieważ w obecnej sytuacji nie możemy mieszkać na 3 piętrze bez windy.
Mąż jest wyjątkowym człowiekiem. Do tej pory to on wspierał innych, angażując się w różne akcje pomocowe. Był też wolontariuszem w schronisku dla zwierząt, sam posiada 3 psy. Jest bardzo dobrym specjalistą, inżynierem, uwielbiał uprawiać sport… Do czasu wypadku był mocno zaangażowany w pracę i pomaganie. A teraz?
Jest jedna wielka niewiadoma, bezsilność i rozpacz. Walka o zdrowie i funkcjonowanie jest ogromnym obciążeniem zarówno dla męża, jak i dla mnie. By móc udźwignąć ciężar tego, co się wydarzyło, Stanisław potrzebuje również wsparcia psychologicznego.
Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Pomimo tak potwornej tragedii staramy się nie tracić nadziei na lepsze jutro. Jesteśmy w tym razem, jako mąż i żona. Gorąco wierzę, że wspólnymi siłami uda się nam przez to wszystko przejść. Że mąż odzyska chociaż część sprawności i będzie mógł dalej pracować i pomagać. Że czekają nas jeszcze piękne dni.
Żona Stanisława