Fundraiser finished
Stanisław Szymbara - main photo

Pomóżmy Stasiowi w walce o pierwszy krok

Fundraiser goal: Roczne kompleksowe leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu

Fundraiser started by:
Stanisław Szymbara, 5 years old
Brzezinka, małopolskie
Przepuklina oponowo-rdzeniowa, kardiomiopatia
Starts on: 29 June 2021
Ends on: 27 March 2022
PLN 108,622(101.41%)
Donated by 2521 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0118257 Stanisław

Fundraiser goal: Roczne kompleksowe leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu

Fundraiser started by:
Stanisław Szymbara, 5 years old
Brzezinka, małopolskie
Przepuklina oponowo-rdzeniowa, kardiomiopatia
Starts on: 29 June 2021
Ends on: 27 March 2022

Fundraiser result

Przez ostatnie miesiące Stasiu ciężko pracował, co bardzo mu się opłaciło. Dzięki turnusom i intensywnej rehabilitacji zaczął się czołgać, a zajęcia z neurologopedom rozwinęły jego mowę. Wciąż nie mamy pewności czy drugie biodro nie będzie wymagało operacji, dowiemy się tego na kolejnej kontroli ortopedycznej za granicą. Żyjemy w strachu, na samą myśl o kolejnej operacji czuję niemoc, jednak wiem, że nie ważne co, będzie dobrze. Każdy uśmiech Stasia dodaje mi siły do działania, do wspierania go w ciężkiej pracy, jest niesamowicie dzielny. Od kilku miesięcy jesteśmy codziennie w gabinetach rehabilitacyjnych, jest to niesamowicie kosztowne, ale efekty ćwiczeń widać z tygodnia na tydzień. Jesteśmy bardzo dumni z syna, chcemy zagwarantować mu wszytko, co pomoże to usprawnić. To straszne, kiedy dziecko ma możliwości, ale rodzice nie mają środków.

Fundraiser description

Mój synek, który urodził się z rozszczepem kręgosłupa, na co dzień walczy o swoją sprawność. Chorób towarzyszących jest wiele, nie ma tygodnia, żebyśmy nie odwiedzali lekarza. Staś wymaga mnóstwa pracy i czasu, ma chory pęcherz, codziennie kilka razy jest rehabilitowany intensywnymi metodami, dodatkowo ma problemy ortopedyczne. 

Stanisław Szymbara


Staś jest wciąż malutki, a tyle już przeszedł. Na jego ciele co chwilę musi pojawiać się kolejna blizna... Na szczęście z jego słodkiej buzi nie schodzi uśmiech, jakby czuł, że rodzina zrobi dla niego wszystko. Tyle na niego czekaliśmy... Modliliśmy się do św. Stanisława Papczyńskiego, całą ciążę prosiliśmy Boga, żeby po prostu było dobrze. Kiedy przez 4 miesiące byłam pacjentką patologii ciąży, w mojej głowie snuły się różne myśli.

Stanisław Szymbara

Wyniki Stasia się pogarszały. Już w 30. tygodniu był bardzo nisko ułożony, dlatego musiałam leżeć na łóżku z klockami podnoszącymi miednice, czyli po prostu głową w dół. Kilka tygodni wcześniej razem z synkiem przeszliśmy 4 i pół godzinną operację, którą przeprowadzały trzy zespoły specjalistów.  Już pod czas operacji pojawiły się pierwsze skurcze, i został mi podany mocny lek w kroplówce wprowadzonej do kręgosłupa. Całe szczęście Staś przetrwał najgorsze i przyszedł na świat w 38. tygodniu ciąży. To był doskonały wynik, który miał mu wynagrodzić przytulający go tata, który całą ciążę był od nas daleko. Niestety, Staś spotkał swojego tatę tylko na parę sekund przez szybę, a później dopiero po tygodniu. Pandemia odebrała nam ten długo wyczekiwany moment... 

Już po 12 wspólnych godzinach odebrano mi synka. Spadek saturacji spowodował jego szybki transport na oddział patologii noworodka. Tam usłyszeliśmy kolejną diagnozę - wrodzone zapalenie płuc i kardiomiopatia. Kiedy to usłyszałam, rozsypał mi się świat. Nie miałam pojęcia, co to oznacza. Czy on z tego wyjdzie? Byłam sama i zrozpaczona, a słyszałam tylko - weź się w garść! Przechodząc przez korytarz, kiedy szłam do inkubatora Stasia,  słyszałam w pokojach płaczące dzieci przy swoich matkach i płakałam razem z nimi.

Stanisław Szymbara

Kiedy stan Stasia się ustabilizował i dostałam go w końcu do rąk, byłam najszczęśliwsza na świecie, nie wypuściłam go z nich przez kilka godzin. Ta mała istotka już pierwszego dnia życia dostała dwa antybiotyki, zaraz później zaczęła brać kolejny przez 3 miesiące, a to był tylko początek. Kilka gipsów, podcięcie ścięgien, cotygodniowe USG mózgu, badania pęcherza, neurolodzy, neurochirurdzy, codzienna rehabilitacja... 

Staś jest już po kilku operacjach, jego stan zdrowia jest stabilny, dlatego możemy postawić na rehabilitację. Ma ona teraz kluczową rolę w walce o jego sprawność. Kiedy po operacji biodra ściągnięto mu gips, jego nóżki były jak galaretka. Straciłam wtedy nadzieję, przez kilka dni w ogóle nie ruszał nogami...

Stanisław Szymbara

Ściąganie gipsu było strasznym przeżyciem dla Stasia, a także dla nas, rodziców. Kiedy piła przecinała kolejne warstwy skorupy, miałam ochotę krzyczeć razem z moim maluchem. Całe szczęście, to juz za nami. Teraz pozostają nam wizyty kontrolne, które są bardzo kosztowne.

Najdroższa jednak jest rehabilitacja, nie jesteśmy w stanie jej sami opłacić. Turnusy rehabilitacyjne to koszt kilkudziesięciu tysięcy rocznie, a są one niezbędnym dodatkiem do codziennych i systematycznych ćwiczeń.

Stanisław Szymbara

Wierzę, że po raz kolejny uda się zebrać całą potrzebną kwotę, i mój synek będzie dalej miał szansę na walkę o swoją sprawność fizyczną.

Pamela - mama

---

Możesz pomóc, biorąc udział w LICYTACJACH (opens a new tab)

https://krakow.tvp.pl/31213266/reporter  (opens a new tab)

 

Select a tag
Sort by
  • pomoc Ukrainie
    pomoc Ukrainie
    Share
    PLN 20

    Donation made via money box Pomoc domowa

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10

    Donation made via money box Razem możemy więcej

Stanisław Szymbara is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate