
Los zadaje mi kolejne wyniszczające ciosy❗️Bez operacji stracę sprawność i resztki samodzielności. POMOCY!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja i operacja, pomoc społeczna
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
1 monthly supporterYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 1 month
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja i operacja, pomoc społeczna
Fundraiser description
Czasem zastanawiam się, jaki jest limit nieszczęść, który przypada na jednego człowieka. Kiedy powinnam myśleć o zakładaniu rodziny, poznawaniu świata i karierze zawodowej, jedyne, co mam w głowie, to strach. Bo codziennie muszę toczyć walkę o samą siebie.
Cierpię na mózgowe porażenie dziecięce. Za mną już ponad 20 operacji, a blok operacyjny od dzieciństwa był moją codziennością. Godziny rehabilitacji, gipsów i bólu... Wszystko po to, bym mogła mieć to, co inni dostają na starcie – odrobinę samodzielności. Bym mogła sama się ubrać, umyć, żyć bez bólu.
Liczne operacje i obezwładniający ból to nie wszystko. Z biegiem czasu los zadawał mi kolejne wyniszczające ciosy – długie leczenie w USA, a później – śmierć ukochanego taty w 2023 roku. Zostałyśmy z mamą same w ferworze walki o moją sprawność i namiastkę normalnego życia.

Z trudem na nowo ułożyłyśmy sobie życie. Dostałam nową pracę i myślałam, że najgorsze już za nami. I wtedy przyszło kolejne uderzenie. We wrześniu 2025 roku doznałam poważnego urazu ręki podczas krojenia marchewki. Znów zostałam wykluczona z życia.
Niedługo potem pewnego dnia obudził mnie bardzo silny ból kręgosłupa. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Wyniki tomografu i rezonansu wykazały, że pękła jedna ze śrub. Stabilizacja mojego kręgosłupa została naruszona. Śruba dotyka ważnych struktur i nerwów, drażni je i powoduje obezwładniający ból.

Jedyną możliwością leczenia jest kolejna skomplikowana operacja. Konieczna jest wymiana prętów stabilizujących – bez tego dojdzie do dramatu! Bez zabiegu stracę sprawność i ostatnią namiastkę samodzielności.
Operacja musi zostać wykonana jak najszybciej, a jej koszt to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego dochodzą koszty wizyt i rehabilitacji, a także wydatków związanych ze zwykłym życiem. Jestem załamana, bo ze względu na stan zdrowia nie będę w stanie podjąć pracy przez najbliższe miesiące.
Nie wiem, jak uzbierać tak ogromne środki, dlatego dziś – pełna wdzięczności za wsparcie w poprzednich zbiórkach, znów staję przed Wami i z całego serca proszę o pomoc. W Was jest moja ostatnia nadzieja na sprawność, samodzielność, życie bez bólu. Jedyne, o czym marzę, to normalność. Proszę, pomóżcie mi!
Marta

➡️ TVP3 Warszawa:
➡️ onet.pl: Kiedy jej rówieśnicy chodzili na randki, ona leżała w gipsie. Dziś walczy o życie (opens a new tab)
➡️ TVN Uwaga: Ból nie pozwala normalnie żyć 34-letniej Marcie. "Cały czas muszę o siebie walczyć" (opens a new tab)