

Kilka tygodni na ratunek❗️PILNIE potrzebny lek, by Szymuś doczekał przeszczepu!
Fundraiser goal: leczenie, rehabilitacja, leki, opatrunki, sprzęt, dojazdy
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: leczenie, rehabilitacja, leki, opatrunki, sprzęt, dojazdy
Fundraiser description
PILNE! Szymuś od tygodni jest w szpitalu - trwa dramatyczna walka z czasem... Synka uratować może jedynie przeszczep szpiku. Do tego momentu musi dostawać niezbędny lek... Koszt jednej dawki, która starcza Szymusiowi na tydzień, to 38 tysięcy złotych! Synek będzie potrzebował jeszcze trzech takich dawek. Bardzo się boimy o życie naszego synka i choć to trudne, musimy prosić o pomoc!

Całe nasze życie w jednej chwili wywróciło się do góry nogami. Czasem mam nadzieję, że wkrótce się obudzę, a to wszystko okaże się złym snem... Informacja o tym, że nasz synek jest ciężko chory, była najgorszą z otrzymanych wiadomości w życiu... Wiem, że nie można się załamywać, trzeba walczyć! Stojąc przy szpitalnym łóżeczku, w którym leży Szymek, obiecałam sobie i jemu, że zrobię wszystko, żeby wyzdrowiał...
Synek cierpi na ciężki złożony niedobór odporności z powodu niedoboru deaminazy adenozyny... To bardzo rzadka choroba. Śmiertelnie niebezpieczna... Jego organizm nie produkuje enzymu - adenozyny, przez co nie ma prawie w ogóle limfocytów... Te są zaś niezbędne do działania układu odpornościowego - one rozpoznają wirusy i bakterie, by je potem zniszczyć. Szymek odporności prawie nie ma. To sprawia, że każda infekcja może go zabić...

Choć jest z nami właściwie dopiero chwilę, nie wyobrażam już sobie życia bez niego. Dziewięć miesięcy radosnego oczekiwania, nic nie zapowiadało tragedii. Szymuś przyszedł na świat w styczniu, a my byliśmy pewni, że ten rok będzie wyjątkowy - bo z nim. Nie sądziliśmy, że za chwilę będziemy umierać ze strachu o jego życie...
Od 25 lutego jesteśmy w Centrum Zdrowia Dziecka. Na chorobę Szymonka jedynym sposobem jest przeszczep szpiku... Zdrowego szpiku, który będzie zawierał enzym, którego Szymek nie ma. Teraz przyświeca mi jeden cel - chronić go tak, by do tego przeszczepu dotrwał... Czuwam przy synku w fartuchu i maseczce, wszystko musi być sterylne. Każda bakteria może być śmiertelna.

Do czasu transplantacji synek musi przyjmować lek, zawierający sztucznie podawany enzym... Skuteczny i potwornie drogi lek. Dla synka sprowadzany jest on z zagranicy... Bardzo się martwię, bo leczenia nie można przerwać, a dawka leku, która starcza na tydzień, kosztuje 38 tysięcy złotych...
Synek musi przyjmować lek do momentu przeszczepu. Długo nie było dawcy, nikt z naszej rodziny nie mógł nim być... Ani ja, ani mąż, ani starszy synek. Na szczęście dawca się znalazł... Ktoś podaruje naszemu dziecku szpik, a wraz nim życie.

Razem z mężem nie mamy w zwyczaju o nic prosić, zawsze staraliśmy się dawać sobie radę, ale przyszedł taki dzień w życiu, że musimy. Tu chodzi o życie naszego synka. Prosimy o pomoc, by Szymuś dostawał lek... Błagamy też wszystkich, którzy mają taką możliwość, aby zarejestrowali się w bazie potencjalnych dawców szpiku, by nie rezygnowali, gdy jest zgodność - to nic nie kosztuje, a może uratować życie.
Proszę z całego serca, uratuj mojego synka...
Mama Szymonka
