
Tata dwóch małych córeczek walczy o życie❗️Pomóż Szymonowi pokonać nowotwór mózgu!
Fundraiser goal: leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Trzymam w ramionach moje dwa najcenniejsze skarby: 2,5-letnią Zuzię i malutką, półroczną Różyczkę. To one dają mi niewyobrażalną siłę. Dziewczynki są jeszcze takie maleńkie... Róża nawet nie zdąży mnie zapamiętać, jeśli przegram tę bitwę. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie zabraknąć u ich boku, gdy będą dorastać!
Mam na imię Szymon, mam 33 lata, jestem szczęśliwym mężem Klaudii i tatą dwóch wspaniałych córeczek... Moja rodzina jest dla mnie największym sensem życia, siła i motywacją do walki. A walczę z naprawdę groźnym przeciwinikiem - agresywnym i nieprzewidywalnym nowotworem mózgu, który próbuje odebrać mi życie!

Kiedy dowiedziałem się, że w mojej głowie rośnie guz wielkości mandarynki, cały mój świat rozpadł się na kawałki... Nikt nie jest przygotowany na to, by usłyszeć słowo "nowotwór"... Zwłaszcza, gdy nie masz jeszcze nawet 30 lat i dopiero co zakładasz rodzinę. Nagle znalazłem się na onkologicznym ringu, gdzie musiałem zacząć niezwykle trudną i wymagającą walkę... Stawka w niej jest najważniejsza - jest nią moje życie.
Przeszedłem skomplikowaną operację, a potem kolejne trzy z powodu groźnego zakażenia gronkowcem złocistym. Usunięto mi fragment kości czaszki, wstawiano i znów wyjmowano protezę... Piekło, przez które przeszedłem, zostanie ze mną na zawsze. Ale najgorszy wciąż jest ten paraliżujący strach przed wznową, który powraca przy każdym rezonansie...

Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy mogłem wykonać specjalistyczne badania genetyczne. Niestety, ze względu na specyficzną budowę pooperacyjną mojego mózgu i otwartą komorę, lekarze nie mogli zakwalifikować mnie do terapii Nanotherm. Zrobiliśmy jednak ogromny krok naprzód – według najnowszej klasyfikacji nowotworów moje rozpoznanie to astrocytoma IDH-mutant, CNS WHO grade 4. To dla mnie potężny promyk nadziei i znacznie lepsze rokowanie na przyszłość!
Nowotwór to jednak podstępny przeciwnik, który w każdej chwili może uderzyć ponownie. Medycyna i neuroonkologia rozwijają się niezwykle dynamicznie. Pojawiają się nowoczesne metody, w tym immunoterapia oraz zaawansowana diagnostyka molekularna. To leczenie daje realną szansę na życie, ale jest ogromnie kosztowne i nierefundowane. Muszę być finansowo gotowy na natychmiastowe działanie, kiedy guz znów mnie zaatakuje i nastąpi wznowa albo pojawią się nowe możliwości leczenia!
Mam dla kogo żyć. Pragnę tylko jednego: być przy Zuzi i Róży, kiedy będą odkrywać świat.

Chcę usłyszeć pierwsze „tata” z ust mojej malutkiej Różyczki i trzymać Zuzię za rękę, kiedy będzie stawiać pierwsze kroki w przedszkolu. Chcę uczyć je jeździć na rowerze, ocierać łzy po rozbitych kolanach, zaplatać poranne warkocze i przytulać je mocno, gdy przyjdzie zły sen. Nie chcę być dla nich tylko wspomnieniem z opowieści mamy. Moje córeczki potrzebują taty z krwi i kości, który ich obroni i zawsze przy nich będzie. Błagam Was z całego pękającego serca, dajcie mi szansę, bym mógł dać im to wszystko...
Choroba brutalnie przewartościowała całe moje życie. Dziś żaden dzień nie jest dla mnie oczywistością – każdy poranek, gdy słyszę śmiech moich córeczek, każde wspólnie zjedzone śniadanie czy uścisk ich małych rączek są dla mnie najcenniejszym cudem. Kiedy stajesz oko w oko ze śmiercią, zaczynasz chłonąć każdą sekundę z nieprawdopodobną wdzięcznością. Przestałem brać cokolwiek za pewnik i po prostu walczę, by tych zwykłych, pięknych dni było w naszym życiu jak najwięcej.
Z całego serca dziękuję za dotychczasowe wsparcie i zaufanie. I raz jeszcze, jako ojciec i mąż, błagam Was o pomoc. Pomóżcie mi zebrać środki na dalszą diagnostykę i nowoczesne leczenie. Dajcie mi szansę, bym mógł patrzeć, jak moje córeczki dorastają...