

Krok ku sprawnej przyszłości. Szymuś potrzebuje naszej pomocy, by zacząć chodzić!
Fundraiser goal: operacja, ortezy i konieczna rehabilitacja Szymusia na turnusach
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: operacja, ortezy i konieczna rehabilitacja Szymusia na turnusach
Fundraiser description
Tak malutkie dziecko jak Szymuś powinno znać tylko beztroskę dzieciństwa. Niestety, w przypadku naszego synka brutalny los oszczędził mu tego, co najcenniejsze - zdrowia. Szymuś jest ciężko chory, urodził się z przepukliną oponowo-rdzeniową. Trudny początek życia był dopiero bolesnej batalii... Każdego dnia walczymy o to, co jest podstawą funkcjonowania w świecie... O to, by Szymuś mógł sam się poruszać. By mógł chodzić.
O tym, że synek jest chory, dowiedzieliśmy się zaraz po porodzie. Był to dla nas ogromny cios. Nikt się tego nie spodziewał. Zniknęło szczęście, pojawił się ogromny, obezwładniający wręcz strach... Bardzo długo nie mogliśmy dojść do siebie i mówiąc szczerze, do tej pory się z tym nie pogodziliśmy. Wciąż towarzyszy nam strach przed jutrem...

W pierwsze dni swojego kruchego życia, zamiast w nasze kochające ramiona, synek trafił na stół operacyjny... Walczył, a my tak strasznie baliśmy się, co z nim będzie... Choć operacja odbyła się zaraz po narodzinach, żeby jak najszybciej powstrzymać chorobę, to pozostawiła ogromny ślad. Synek cierpi na rozszczep kręgosłupa, wodogłowie i niedowład nóżek... To zaledwie część schorzeń, które spędza nam sen z powiek.
Kiedyś marzyliśmy o wielu rzeczach, mieliśmy liczne plany... Dziś mamy tylko jedno marzenie - chcemy zobaczyć, jak nasze dziecko biegnie. Niczego tak w życiu nie pragniemy jak tego, by Szymuś umiał sam się poruszać. Niestety Szymek, w przeciwieństwie do zdrowego dziecka, sam nigdy nie nauczy się chodzić, skakać, biegać... Jest na to szansa, ale tylko pod warunkiem częstej, mozolnej i niestety bardzo kosztownej rehabilitacji. Niestety to, czy nasze dziecko będzie chodzić, zależy od pieniędzy.

Życie synka to nie tylko radosne chwile i zabawa, tak jak sobie wymarzyliśmy, ale też szpitale, badania, wizyty u lekarzy i rehabilitacja - długa, żmudna i niekiedy bolesna... Niestety, tylko ona daje nadzieję na lepsze jutro. Ostatnie rok był bardzo trudny. Pandemia pokrzyżowała nam plany i utrudniła dostęp do leczenia oraz wielu specjalistów. Potem synek przeszedł operację stopy, wiele tygodni był w gipsie. Nie mógł być rehabilitowany... Wszystko musimy zaczynać w zasadzie od zera, bo takiej przerwie jest niezwykle ciężko.
Koszty leczenia chorego dziecka są ogromne. Prywatna rehabilitacja, ortezy, które kosztują kilkanaście miesięcy i wystarczają na rok, jak i inne sprzęty typu balkonik. Każdy grosz idzie na leczenie. Rehabilitujemy synka dzięki wsparciu ludzi o dobrych sercach. Niestety koszty rosną, a każdy dzień to bardzo ciężka walka.

Na pierwszy rzut oka choroby nie widać. Ludzie widzą uśmiechniętego chłopczyka o blond włoskach. Dopiero po chwili pada pytanie "dlaczego państwo go dźwigają, jest na tyle duży, że może iść sam..." Niestety, Szymon nie pójdzie. Synek wciąż nie umie stanąć samodzielnie, idzie tylko prowadzony za rączki... Musimy walczyć o to z całych sił. O jego sprawność i lepsze jutro. Dlatego prosimy o Twoje wsparcie, aby Szymuś mógł chodzić... Aby spełniło się nasze jedyne marzenie, marzenie rodziców, którzy tak chcą zobaczyć, jak ich dziecko robi pierwszy krok...
Rodzice Szymonka
