Fundraiser finished
Oluś Mironow - main photo

UMIERA dziecko❗️Oluś ma trzecią wznowę białaczki i ostatnią szansę na życie!

Fundraiser goal: leczenie ostatniej szansy - terapia Car T-Cell i przeszczep szpiku w Izraelu

Fundraiser organizer:
Oluś Mironow, 10 years old
Moskwa
Ostra białaczka limfoblastyczna
Starts on: 31 October 2023
Ends on: 26 March 2024
PLN 69,671(100%)
Donated by 2360 people

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0371393 Aleksandr

Fundraiser goal: leczenie ostatniej szansy - terapia Car T-Cell i przeszczep szpiku w Izraelu

Fundraiser organizer:
Oluś Mironow, 10 years old
Moskwa
Ostra białaczka limfoblastyczna
Starts on: 31 October 2023
Ends on: 26 March 2024

Fundraiser result

Kochani,

mamy dla Was cudowne wieści. 22 lutego Oluś, walczący z trzecią wznową białaczki, przeszedł przeszczep od niespokrewnionego dawcy. Wcześniej przeszedł też terapię Car T-Cell w Izraelu.

Od teraz już zawsze będziemy świętować dzień 22 lutego jako drugą datę urodzin naszego synka... Tego dnia Oluś urodził się bowiem na nowo.

Wraz ze środkami zebranymi w innych źródłach oraz darowizną od sponsora, który zdecydował się wspomóc walkę Olusia, mogliśmy zapłacić za całość leczenia synka w Izraelu.

Aleksandr Mironov

Wszystko idzie ku dobremu, lekarze są zadowoleni, a ja nie mogę uwierzyć w to, że po tylu latach jest w końcu szansa, że przed Olusiem dzieciństwo wolne od białaczki.

Kochani, dziękuję Wam za wszystko. Za każdą złotówkę i słowo wsparcia. W mroku walki z białaczką Wasze wsparcie było promykiem nadziei i nie pozwoliło nam się poddać. Czuliśmy, że nie jesteśmy sami i tylko dzięki temu udało nam się jakoś przetrwać.

Dziękuję Wam za wszystko.

Mama Olusia, Oksana Mironowa

Fundraiser description

PILNE! Jestem matką umierającego na białaczkę chłopca i padam przed Tobą na kolana, aby mój syn dostał szansę na życie! Białaczka wróciła po raz trzeci... Zabrała nam wszystko, 5 lat życia, wysłała w otchłań piekła, a teraz chce zabrać to, co dla mnie najcenniejsze - życie Olusia... Błagam Cię o pomoc, bo została ostatnia nadzieja!

Za kilka tygodni grudzień, najbardziej znienawidzony przeze mnie miesiąc... Wszyscy go kochają - Wigilia, choinka, prezenty... Ja nienawidzę. W grudniu dowiedziałam się, że moje dziecko ma białaczkę. W grudniu dowiedziałam się o wznowie. Pierwszej, drugiej, dzisiaj walczymy z trzecią...

Ja i tata Olka zawsze marzyliśmy o dzieciach. Długo przyszło poczekać nam na ten magiczny moment, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście... Olek urodził się 23 września. Pamiętam, że był wtedy cudowny dzień - przez szpitalne okno widziałam błękitne niebo i czerwoną jarzębinę... Prawdziwy cud trzymałam jednak w ramionach. Synka chcieliśmy nazwać Daniel, ale kiedy go zobaczyłam, zrozumiałam, że ma na imię Aleksander... Poczułam, że będzie kimś wielkim, wojownikiem. Nie sądziłam, że z oddziału onkologii...

Aleksandr Mironov

To było idealne dziecko. Nie wiedziałam, co to: nieprzespana noc z powodu kolki czy ząbkowania. Nieszczęście, niczym pikujący jastrząb z nieba, zaatakowało zupełnie niespodziewanie. 2 miesiące po swoich drugich urodzinach Olek nagle źle się poczuł... Termometr wskazywał 40 stopni. Płakałam, trzymając go na rękach. W szpitalu pomogły antybiotyki, wydawało się, że będzie lepiej... W badaniach krwi zaniepokoił nas niski poziom hemoglobiny. Wysłano nas do hematologa, a ten skierował nas do szpitala. Po badaniach w grudniu zaproszono mnie na rozmowę...

Usłyszałam słowo "białaczka". Nie rozumiałam, o co chodzi. To było tak, jakby to działo się obok mnie, jakby to nie moje dziecko było chore... Lekarz wyjaśniał mi, że Oluś choruje na nowotwór krwi, że leczenie jest długie, choroba śmiertelna, ale jest też szansa na wyzdrowienie. Wyszłam stąd, zadzwoniłam do męża, potem do mamy. Mój głos brzmiał obco. Miałam wrażenie, że to mówię nie ja. Jakbym tylko obserwowała sytuację... I tu nagle uświadomiłam. Wtedy już były krzyki i ból. Nie rozumiałam, jak. Dlaczego? Dlaczego mój synek?

Później były 2 lata leczenia. 2 lata codzienności na onkologii... Jeśli pominąć całkowite wyizolowanie się ze społeczeństwa, to nasze życie było prawie normalne. Olek dobrze znosił leczenie. Opuszczając oddział w 2020 roku, odetchnęliśmy się z ulgą, że to już koniec. Olek w końcu poszedł do przedszkola, życie zaczęło wracać do normy. Cieszyliśmy się, jednak nie na długo...

Aleksandr Mironov

Znów nadszedł grudzień. Pechowy dla nas miesiąc. Oluś zaczął cały czas chorować. To przeziębienie, to migdałki, to zapalenie ucha... Odczuwałam niepokój. Po Świętach udaliśmy się na kolejne badania, i wszystko we mnie zamarło - żaden wskaźnik nie mieścił się w normie. Wróciliśmy do szpitala. Znów punkcja, znów oczekiwanie na wyniki. Znów wyrok. Wznowa! Ze szpitala już nie wyszliśmy... Spędziliśmy tam cały 2021 rok. Rok 2022 przywitaliśmy w remisji i wierzyliśmy, że koszmar się skończył. Wkrótce okazało się, że Oluś będzie mieć braciszka, a nasze życie ponownie nabrało kolorów! Oluś poszedł do szkoły i 1 września 2022 roku spędziliśmy jak każda normalna rodzina.

W listopadzie, od razu po narodzinach brata, Olek ponownie zachorował. Kiedy kazali nam przyjechać na rozmowę, już wszystko wiedziałam. Grudzień 2022 roku... Po raz trzeci znienawidzony grudzień... Drugi nawrot... Najtrudniejszy dla naszej rodziny. Moje serce pękło na pół... Musiałam zostawić 1,5- miesięcznego syna mamie, by być przy moim Olku, który walczył o życie...

Synek płakał, że nie chce do szpitala, że chce do szkoły, do przyjaciół... Zamiast Świąt był szpital, zamiast szkoły onkologia, zamiast przyjaciół lekarze i pielęgniarki... Zamiast prezentów pierwsza kroplówka z chemią. Już dobrze znana chemioterapia, potem immunoterapia, następnie przeszczep szpiku od taty. Powiedzieliśmy Olkowi, że wprowadzono do jego organizmu dobrych wojowników, które zwyciężą tych złych i teraz wyzdrowieje. Niestety tak się nie stało... Przeklęta punkcja nie zostawiła nam cienia nadziei. TRZECIA WZNOWA!

Aleksandr Mironov

Remisja nie nastąpiła. Po raz pierwszy. Byliśmy gotowi do przeszczepu i chemioterapii, ale nie do takich wiadomości. Czułam się, jakbym dostałam w twarz. Słowa lekarza i zastępcy ordynatora, że szanse są już niewielkie, dobiły mnie ostatecznie. Zaczynałam płakać rano i kończyłam wieczorem... Po tylu latach walki w mojej głowie pojawiła się straszna myśl - że Oluś może tej walki nie wygrać.

Lekarze wraz z całą naszą rodziną szukali dla synka ratunku na całym świecie. Znaleźli go w końcu w Izraelu. W chwili obecnej jedyną szansą dla Olusia jest dostępna tam nowoczesna terapia CAR-T Cell, innowacyjna w walce z nowotworami krwi. W jej trakcie komórki synka zostaną pobrane, a następnie zmodyfikowane tak, żeby same zaczęły zwalczać nowotwór! Potem synek przejdzie kolejny przeszczep szpiku, tym razem od dawcy niespokrewnionego. To ostatnia nadzieja, innej już nie mamy...

Mimo że Oluś jest naprawdę silny i ma dzielny organizm, widzę, że słabnie... Cały czas dostaje silne leki przeciwbólowe, żeby wytrzymać ból. Ogarnia mnie panika i rozpacz... Mój synek nie może umrzeć! My w niego bardzo wierzymy i lekarze też w niego wierzą!!! Bardzo potrzebujemy pomocy. Za leczenie musimy zapłacić, a nigdy nie zbierzemy takiej kwoty we własnym zakresie.

Codziennie dobija mnie myśl, że życie mojego syna zależy od pieniędzy... To jest przerażające. To jest niesprawiedliwe. Ale tak już jest... Dlatego proszę... Błagam... Pomóżcie mi zebrać pieniądze na leczenie Olusia. Pomóżcie mi uratować jego życie!

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 15
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 4
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 48
  • Edyta K.
    Edyta K.
    Share
    PLN 10

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate