
Marzyła o tym, by założyć rodzinę. Złośliwy nowotwór mózgu zniszczył wszystkie plany❗️RATUJ!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka, dojazdy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka, dojazdy
Fundraiser description
Kiedy rozpoczął się 2025 rok, nie sądziłem, że kolejne tygodnie okażą się początkiem walki o życie i zdrowie mojej siostry, Sylwii. Najpierw pojawiły się zawroty głowy i problemy z utrzymaniem równowagi. Kwiecień 2025 roku przyniósł diagnozę, która roztrzaskała nasz świat na kawałki.
Nowotwór złośliwy mózgu – glejak móżdżku. Słowa lekarza brzmiały jak wyrok. Nie wierzyłem w to, co usłyszałem. Moja siostra cierpi na śmiertelną chorobę. Strach, jaki czułem, był przeogromny. Nie potrafię sobie wyobrazić tego, co czuła Sylwia.
Rozpoczęto leczenie. Siostra przeszła trzy operacje usunięcia guza. Niestety, ze względu na bardzo trudną lokalizację – w okolicach móżdżku i pnia mózgu, nie udało się wyciąć go w całości. Pozostała resztkowa tkanka nowotworowa ma charakter nawrotowy i tendencję do ponownego wzrostu.

Podjęto także radioterapię, która, ze względu na powikłania, musiała zostać przerwana. Obecnie Sylwia jest po leczeniu operacyjnym i kontynuuje chemioterapię. Najbliższe miesiące pozwolą podjąć decyzję o ponownej radioterapii. Oprócz tego Sylwia równolegle uczęszcza na rehabilitację neurologiczną i pozostaje pod ścisłą opieką specjalistów.
Śmiertelny wróg rozsiał spustoszenie w organizmie Sylwii. Pojawił się niedowład lewej strony ciała, zaburzenia równowagi i uporczywe zawroty głowy. Siostra porusza się na wózku inwalidzkim i nie jest w stanie samodzielnie poruszać się nawet z pomocą drugiej osoby, bo momentalnie traci przytomność.
To czas trudniejszy niż ktokolwiek z nas mógł się spodziewać. Sylwia mierzy się z ogromnym obciążeniem emocjonalnym, jakie niesie ze sobą choroba i jej niepewny przebieg. Na szczęście nie jest sama. Może liczyć na wsparcie najbliższych – rodzeństwa i przyjaciół. Towarzyszymy jej w codziennych wyzwaniach i próbujemy pomóc, jak tylko się da.

Jeszcze do niedawna Sylwia prowadziła aktywne, samodzielne życie. Pracowała, rozwijała pasje – interesowała się sportem i makijażem, snuła plany na przyszłość. Marzyła o założeniu rodziny. Złośliwy nowotwór przerwał tę codzienność, niszcząc wszystkie wizje przyszłości.
Dla mnie, dla naszej całej rodziny i przyjaciół Sylwii, to doświadczenie niezwykle trudne i bolesne. Boimy się o to, co przyniesie kolejny dzień. Nie znamy już życia bez strachu. Jednocześnie jednak staramy się być dla Sylwii oparciem i źródłem siły, której teraz tak bardzo potrzebuje.
Musimy zrobić wszystko, żeby ją uratować – znaleźć najlepsze leczenie i zebrać środki, które pozwolą na powrót do zdrowia. Niestety, to ogromne pieniądze, których nie mamy. Dlatego dzisiaj prosimy o pomoc. Twój gest to nadzieja na życie, które podstępna choroba chce tak brutalnie odebrać. Jednym głosem, prosto z serca, wołamy: RATUJ!
Rodzina i przyjaciele Sylwii