Urgent!
Valerii Lazarenko - main photo

KRYTYCZNIE PILNA ZBIÓRKA❗️Umiera tata dwóch małych chłopców - błagamy o RATUNEK❗️

Fundraiser goal: Ratowanie życia: leczenie onkologiczne ostatniej szansy

Fundraiser organizer:
Valerii Lazarenko, 31 years old
Wrocław
Nowotwór złośliwy krtani
Starts on: 16 February 2026
Ends on: 16 April 2026
PLN 170,271(71.52%)
Still needed: PLN 67,815
DonateDonated by 4368 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0886192
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0886192 Valerii

Recurring donation

9 monthly supporters
Regular support provides Valerii a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month
  • Anonymous
    Anonymoushas been supporting for 1 month
  • Anonymous
    Anonymoushas been supporting for 1 month
  • Anonymous
    Anonymousstarted monthly donation

Fundraiser goal: Ratowanie życia: leczenie onkologiczne ostatniej szansy

Fundraiser organizer:
Valerii Lazarenko, 31 years old
Wrocław
Nowotwór złośliwy krtani
Starts on: 16 February 2026
Ends on: 16 April 2026

Fundraiser description

Zdjęcia, które zobaczysz na tej zbiórce, przerażają... To, że moje dzieci mogą stracić tatę, a moja żona - męża - przeraża jeszcze bardziej. Mam raka krtani IV stopnia. Lekarze mówią, że już nic nie da się zrobić, zostało mi tylko czekanie na śmierć. Mam zaledwie 31 lat.

Szansę na życie mam jeszcze tylko w Izraelu, gdzie proponują mi operację rekontrukcję krtani - zobaczysz za chwilę, że rak dosłownie zeżarł mi gardło - wraz z leczeniem onkologicznym... To ostatnia nadzieja, jaką mam. Dziś nie proszę, lecz dosłownie na kolanach błagam Cię o pomoc... Mam dwóch synków, chcę zobaczyć, jak dorastają... Chcę żyć!

Valerii Lazarenko

Gdyby w lutym 2025 roku ktoś powiedział mi, że to mój ostatni rok życia, że to ostatnie ferie, jakie spędzam z dziećmi... Nie uwierzyłbym. Miałem 30 lat. Nigdy nie narzekałem na zdrowie. Ciężko pracowałem, by zapewnić mojej rodzinie godny byt... Ożeniłem się z miłością życia, mamy dwóch synków. Starszy ma 8 lat, młodszy zaledwie 2. Ojcostwo okazało się najważniejszejszą i najpiękniejszą misją mojego życia. Mieszkamy we Wrocławiu. Prowadziliśmy zwykłe życie, pełne codziennych spraw i obowiązków - pewnie jak wiele innych rodzin. 

Przy dwójce dzieci, z których jeden jest jeszcze maluszkiem, czas leci szybko. Żyliśmy ciągle w biegu - ale kto nie..? Jakbym tylko wiedział, że to nasz najszczęśliwszy czas... Doceniałbym każdy dzień. Każdy wieczór, gdy mogłem przytulić Julię i każdy wieczór, gdy czytałem dzieciom do snu.

Zaczęło się od zwykłej chrypki. Myślałem, że się przeziębiłem... Potem zaczęła mnie boleć szyja. Lekarze uznali, że mam zapalenie gardła, brałem antybiotyki. Nawet przez chwilę nie pojawiła się myśl, że to może być coś poważnego... Aż nagle mój stan gwałtownie się pogorszył. Węzły chłonne powiększyły się, pojawił się wyciek ropny. Skierowano mnie na wszystkie możliwe badania, pobrano biopsję. Kiedy usłyszałem diagnozę, świat się zawalił. Nie płakałem, bo po prostu nie wierzyłem...

Rak krtani. Bardzo agresywny.

Wyrazu twarzy mojej żony nie zapomnę nigdy... Choroba postępowała szybko, a ja słabłem z każdym dniem. Kurczowo trzymałem się nadziei, że natychmiast zacznę leczenie. Niestety usłyszeliśmy kolejną złą wiadomość - nie ma możliwości rozpoczęcia chemioterapii… Badania krwi wyszły dramatycznie złe, w takim stanie chemia po prostu by mnie zabiła.

Przez pół roku lekarze robili wszystko, by ustabilizować mój stan. Przestałem mówić, jeść... Pierwszą chemię miałem przyjąć 29 stycznia. Niestety, z powodu bardzo niskiej hemoglobiny konieczna była transfuzja krwi... Dwa dni później karetka zabrała mnie do szpitala. Tam lekarze powiedzieli, że jest już tak źle, że nic więcej nie da się już zrobić... Zrobiło się ciemno i bardzo cicho.

Rodzina i przyjaciele nie pozwalają mi się poddać, szukają dla mnie ratunku. Szansę na życie chce mi dać jeszcze klinika w Izraelu, gdzie leczy się najcięższe przypadki nowotworów... Co najważniejsze, poza leczeniem onkologicznym chcą mi zrobić operację i zrekonstruować krtań. Dziś nie mogę mowić, nie mogę jeść - jedzenie wylatuje mi przez dziurę w szyi. W Izraelu obiecują, że 2-3 tygodnie po operacji już będę mógł jeść, a potem nawet mówić...

Valerii Lazarenko

Błagam Cię o pomoc, mój stan jest naprawdę krytyczny. Mam mało czasu, żeby zebrać ogromne pieniądze, od których zależy moje życie... Mimo to wierzę, że nam się uda. Że dzieci wciąż będą miały do kogo powiedzieć „Tato”. Że nie dowiedzą się w tak wczesnym wieku jak to jest - stracić najbliższą osobę. Że wygram z chorobą - przecież mam dopiero 31 lat…

Błagam, dajcie mi szansę, żeby żyć.

Valerii

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Martita
    Martita
    Share
    PLN 20

    Walcz i wygraj 🤗