
Nikoś ma tylko ROK, a już musi walczyć o życie❗️Złośliwy nowotwór zaatakował znienacka – RATUJ❗️
Fundraiser goal: Szczepionka przeciw wznowie neuroblastomy, leczenie i rehabilitacja, dojazdy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Szczepionka przeciw wznowie neuroblastomy, leczenie i rehabilitacja, dojazdy
Fundraiser description
Jednego dnia budzisz się szczęśliwa – spełniona jako mama, zapatrzona w uśmiech swojego synka, wdzięczna za każdą wspólną chwilę. Każdy poranek przynosi radość, ciepło i poczucie, że świat jest dokładnie taki, jaki powinien być. A potem przychodzi dzień, który zmienia wszystko. Słyszysz, że Twoje dziecko jest śmiertelnie chore.
W jednej chwili ziemia usuwa się spod nóg, a serce ściska paraliżujący strach. Każda myśl krąży wokół jednego – jak zatrzymać czas, jak ochronić swoje dziecko, jak nie dopuścić do tego, co niewyobrażalne. Od kilku miesięcy tak właśnie wygląda nasze życie. Życie w cieniu lęku, niepewności i walki o każdy kolejny dzień.
O chorobie dowiedzieliśmy się przypadkiem. Nasz synek w pierwszych tygodniach życia był okazem zdrowia – nic nie zapowiadało dramatu. Pod koniec piątego miesiąca trafiliśmy do szpitala z powodu gorączki i niepokojąco spuchniętego ciemiączka.

Przyjęto nas na oddział. Zrobiono USG główki i brzuszka – bardziej na wszelki wypadek niż z realnym podejrzeniem czegoś poważnego. To wtedy padły po raz pierwszy padły słowa, że w brzuszku Nikosia jest guz.
Kolejne badania potwierdziły najgorsze – guz w lewym nadnerczu. Trzeba było działać natychmiast. 12 sierpnia nasz synek przeszedł operację usunięcia guza wraz z nadnerczem. Na szczęście obyło się bez powikłań pooperacyjnych. Chcieliśmy wierzyć, że to koniec koszmaru.
We wrześniu wykonano badanie MIBG – nic nie wykazało. Pojawiła się nadzieja. Niestety w październiku wyniki z krwi zaczęły budzić niepokój – wskaźniki nowotworowe miały tendencję wzrostową. 20 października usłyszeliśmy ostateczną diagnozę: neuroblastoma z amplifikacją MYCN – bardzo agresywna postać. Oznacza to, że guz ma charakter wysokiego ryzyka i jest genetycznie predysponowany do szybkiego wzrostu. Może być oporny na leczenie... Świat po raz drugi runął nam na głowę.

28 października ponownie stawiliśmy się na oddziale. Rozpoczął się pierwszy cykl chemioterapii. Szybko okazało się, że choroba postępuje – pojawiła się progresja węzłów chłonnych. Dziś jesteśmy przed szóstym, ostatnim cyklem chemii. Najbliższy tydzień znów spędzimy w szpitalnej sali.
Leczenie bardzo wyniszcza Nikosia. Teraz jest stabilnie, ale były momenty, gdy baliśmy się o jego życie. Synek przestał jeść i pić, jego waga gwałtownie spadała. Był skrajnie osłabiony, notorycznie wymiotował mimo silnych leków przeciwwymiotnych.
Konieczne były też przetoczenia krwi, podawanie płytek i leukocytów, bo jego mały organizm czasem nie ma już siły sam walczyć. Na początku lutego doszło też do poważnego uszkodzenia nerek. Nikodem stracił przytomność i trafiliśmy do szpitala. Każdy nasz dzień jest niekończącą się walką...

Przed nami kolejne etapy leczenia – kontrolne badania MIBG w Warszawie, dalsza ocena zmian i wdrożonego leczenia. Czeka nas trzytygodniowa radioterapia, a potem wielomiesięczna chemioterapia doustna w domu – aż przez osiem miesięcy.
Ze względu na amplifikację genu znajdujemy się w grupie wysokiego ryzyka. To oznacza, że każdy dzień może być ostatnim dniem życia naszego Nikosia. Po zakończeniu refundowanego w Polsce cyklu leczenia planujemy wyjazd do USA, aby podać terapię zapobiegającą wznowie choroby. Wierzymy, że to właśnie ta forma leczenia da nam realną szansę i nadzieję na wygraną.
To leczenie jest długie, wyczerpujące i bezlitosne, ale nie mamy wyboru. Walczymy o naszego jedynego synka, o jego życie. Dziś prosimy o wsparcie – o pomoc w tej nierównej walce. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo daje nam siłę, by iść dalej. Bo choć strach wciąż jest z nami, jeszcze większa jest nasza miłość. A dla niej będziemy walczyć do końca.
Patrycja i Mateusz – rodzice Nikosia