
Nikodem Kastelik, 20 months old
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
19 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Justynahas been supporting for 5 months
- Anitahas been supporting for 4 months
Joanna Klonowskahas been supporting for 4 months- Tomasz Grzegorzycahas been supporting for 4 months
- KThas been supporting for 4 months
- Anonymoushas been supporting for 3 months
Mały Nikoś potrzebuje pomocy!
Nasz synek w pierwszych tygodniach życia był okazem zdrowia – nic nie zapowiadało dramatu, który nastąpił później. Pod koniec piątego miesiąca trafiliśmy do szpitala z powodu gorączki i niepokojąco spuchniętego ciemiączka.
Przyjęto nas na oddział. Zrobiono USG główki i brzuszka – bardziej na wszelki wypadek niż z realnym podejrzeniem czegoś poważnego.
Niestety kolejne badania przyniosły mrożącą krew w żyłach diagnozę, taką, której nikt z nas się nie spodziewał – guz w lewym nadnerczu. Trzeba było działać natychmiast. 12 sierpnia 2025 roku nasz synek przeszedł operację usunięcia guza wraz z nadnerczem.
We wrześniu wykonano badanie MIBG – nic nie wykazało. Pojawiła się nadzieja. Niestety w październiku wyniki z krwi zaczęły budzić niepokój – wskaźniki nowotworowe miały tendencję wzrostową. 20 października usłyszeliśmy ostateczną diagnozę: neuroblastoma z amplifikacją MYCN – bardzo agresywna postać. Oznacza to, że guz ma charakter wysokiego ryzyka i jest genetycznie predysponowany do szybkiego wzrostu. Może być oporny na leczenie... Tak właśnie się stało.
Mimo wdrożonej bardzo silnej chemioterapii stan Nikosia nie poprawiał się tak, jak oczekiwaliby lekarze. Szybko okazało się, że choroba postępuje – pojawiła się progresja węzłów chłonnych. Następnie przerzuty do szpiku oraz kości.
Pewnego dnia usłyszeliśmy od lekarzy w Polsce, że skończyły się możliwości leczenia naszego synka. Nikosia skazano na powolną śmierć w hospicjum. Nie mogliśmy się z tym pogodzić, dlatego szukaliśmy pomocy wszędzie, nawet za granicą.
Nadzieję dali nam specjaliści z kliniki SJD w Barcelonie. Przeanalizowali dokumentację oraz najnowsze wyniki badań Nikosia i dali nam zielone światło. Rzuciliśmy wszystko i jak najszybciej wylecieliśmy do Hiszpanii. Już rozpoczęliśmy terapię.
Dzięki dotychczas zebranym środkom jesteśmy w stanie zapewnić Nikosiowi leczenie za granicą. Nie wiemy jednak, co przyniesie nam przyszłość, czy koszty leczenia wzrosną. Musimy być gotowi na każdy scenariusz. Dlatego pozostawiamy otwarte subkonto. Wasze wsparcie odciąży nas w opłaceniu dalszych wizyt specjalistycznych, terapii i rehabilitacji, która pomoże Nikosiowi wrócić do sprawności.
Patrycja i Mateusz – rodzice Nikosia