

Moja córeczka UMIERA na chłoniaka❗️ Pojawiły się nowe komórki nowotworowe❗️RATUJ❗️
Fundraiser goal: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Izraelu
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Izraelu
Fundraiser description
PILNE! Piszę do Was te słowa z dziecięcego oddziału onkologicznego – miejsca, które stało się dla nas piekłem na ziemi. Gdy myślałam, że najgorszy koszmar jest już za nami, że Tatianka niedługo wyzdrowieje – rozpoczął się HORROR!
Lekarze po pobraniu materiału do badań wykryli KOLEJNE KOMÓRKI NOWOTWOROWE!
Zaledwie parę miesięcy temu w okolicach kości biodrowej u Tatianki pojawił się guz. Kolor skóry w tym miejscu zmienił się na siny. Niezwłocznie zwróciliśmy się do chirurga, który powiedział, że nie ma się czym przejmować. Uderzyła się, bywa. Po prostu miejsce jest niefortunne. Nie było żadnych innych oznak, że dzieje się coś złego. Odetchnęłam wówczas z ulgą.

W grudniu 2023 roku po raz kolejny udaliśmy się do lekarza specjalisty, jednak tym razem po raz pierwszy sprawdzono na USG węzły chłonne. W jednej krótkiej chwili wyraz twarzy lekarza się zmienił. Powiedział, że to na pewno nie jest zwykły krwiak – zmiana wygląda na nowotwór. Dostaliśmy skierowanie na kolejne badania.
Dzień później zaczęły się święta. Ludzie w całym kraju świętowali, jedli, wymieniali się prezentami i cieszyli się – a my odliczaliśmy minuty, kiedy już się w skończą.

Nasze dzieci rozpakowywały prezenty, a ja jako mama zbierałam w sobie wszystkie siły, by przy nich nie płakać. Wiedziałam, w jak ogromnym niebezpieczeństwie znajduje się nasza córeczka i za wszelką cenę chciałam podarować jej spokojne święta.
Natychmiast po Bożym Narodzeniu trafiliśmy do szpitala na dalsze badania. W ciągu 10 dni córeczce pobrano krew, zrobiono ponownie USG i wykonano biopsję guza na udzie. Wszystkie wyniki były jednoznaczne i bezlitosne. Chłoniak limfoblastyczny. Te słowa onkologa brzmiały jak WYROK ŚMIERCI wydany na moją 5-letnią córeczkę.

Świat wokół mnie się zatrzymał. Nagle zrobiło się bardzo ciemno i cicho. Gardło zacisnęło się z przerażenia, a po twarzy popłynęły palące łzy rozpaczy. Przez moment zobaczyłam swoją małą, bezbronną Kruszynkę w trumience – bladą, zimną, nieruchomą… Chciałam wyć z rozpaczy, póki nie usłyszy mnie ktoś, kto to będzie w stanie przerwać ten koszmar.
Niestety, chłoniak stał się naszą rzeczywistością. Dziś trzymam małą rączkę Tatianki przy kolejnych wkłuciach i ocieram łezki płynące po buzi. Tulę moją małą wstrząsaną płaczem Kruszynkę – obiecując, że ból już niedługo się skończy.

Przy kolejnych wymiotach odgarniam ze zlanego potem czoła włoski – te, które jeszcze zostały. Nachylam się nad główką Tatianki i szepczę, że wszystko będzie dobrze. Powtarzam to raz za razem. Jednak, gdy tylko córeczka zaśnie ze zmęczenia – wychodzę na szpitalny korytarz i dławię się łzami.
Gdybym tylko mogła, zajęłabym jej miejsce. Gdybym mogła w ten sposób uratować moje dziecko, każdą kolejną dawkę chemioterapii przyjęłabym z wdzięcznością. Zniosłabym każde cierpienie, jeżeli tylko zabrałoby to ból mojej Kruszynki. Niestety, nie jest to możliwe.

Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy cały koszmar miał się już niedługo skończyć... Mimo że w kraju nie dawali nam szans, znaleźliśmy ratunek w klinice za granicą. Leczenie zdawało się działać i już niedługo moja Kruszynka miała być znowu bezpieczna w moich ramionach w domu.
Wykrycie kolejnych komórek nowotworowych sprawiło, że natychmiast musimy zmienić protokół leczenia i wydłużyć go aż o 7 tygodni! Nie mogę w to uwierzyć... Dlaczego? Czy ten świat nie ma żadnej litości dla maleńkich dzieci?

Jestem zrozpaczona, kontynuacja nowego protokołu leczenia kosztuje PONAD 200 TYSIĘCY ZŁOTYCH! Nie mam tak ogromnych pieniędzy. Wszystko, co miałam – wydałam już, by rozpocząć leczenie córeczki!
Tatianka jest całym moim światem. To delikatna, bezbronna i NIEWINNA dziewczynka. Jako mama BŁAGAM WAS O LITOŚĆ… Nie pozwólcie mi złożyć drobnego ciała Tatianki w maleńkiej trumnie. Błagam, nie pozwólcie mi klęczeć i wyć z rozpaczy nad grobem własnego dziecka.
Mama