
14-latka uwięziona we własnym ciele... Pomóż w walce o zdrowie i życie Margolci❗️
Fundraiser goal: Pogłębiona diagnostyka, zagraniczne konsultacje, leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Fundraiser goal: Pogłębiona diagnostyka, zagraniczne konsultacje, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasza 14-letnia córka Marcelina walczy z nowotworem złośliwym mózgu… Guz umiejscowiony jest w najgorszym możliwym miejscu, na pniu mózgu. Córka straciła kontrolę nad swoim ciałem, porozumiewa się z nami oczami. Prosimy o wsparcie w tej trudnej walce!
„W poniedziałek skończyłam 13 lat, byliśmy na rodzinnym obiedzie, a później mieliśmy jechać zrobić trzecią dziurkę w uchu. Bardzo się cieszyłam. W środę mówiłam mamie, że drętwieje mi policzek, ale zważywszy na to, że niedawno zaczęłam trenować siatkówkę i sporo poświęcałam nauce, myślałam, że to po prostu zmęczenie. Może brak potasu, sodu, uzupełnię brakujące składniki i będzie dobrze.
W piątek bardzo cieszyłam się na przyjazd na nocowanie dwóch moich kuzynek, które bardzo lubię i często się z nimi spotykam. Do tego moja młodsza, rozgadana siostra i dobra zabawa murowana. Rano do szkoły, a wieczorem imprezka z psiapsi. Dzień zleciał szybko, byłam trochę zmęczona, ale szczęśliwa. Przyjechałyśmy z koleżanki do domu i mama zabrała nas na małe zakupy, żeby zaopatrzyć się na wieczór. Kupiłyśmy też podkoszulki do malowania, później jakiś film i pogaduchy do rana. Dziewczyny bawiły się świetnie, a ja razem z nimi. Tylko byłam już tak zmęczona, że zasnęłam pierwsza.
W sobotę obudziłam się z bólem głowy i zawrotami. Nie czułam się na siłach, żeby wstać z łóżka… Do tego doszły wymioty. Myślałam, że to jakiś wirus. Położyłam się spać i obudziłam się około południa. Wtedy nie mogłam już normalnie chodzić... Z trudem, na kolanach doszłam do łazienki. Mama zdecydowała, że jedziemy na SOR. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to, co rozpoczęło się tego sobotniego poranka, będzie ze mną do dziś…”
W maju 2025 rozpoczęliśmy leczenie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie serią naświetlań oraz przystąpiliśmy do badań klinicznych DIPGen. Pomimo że wynik rezonansu pokazuje, że guz się nie zwiększył, stan naszej Margolci pogarsza się stopniowo od grudnia 2025.
Obecnie nasza córka całkowicie straciła kontrolę nad swoim ciałem. Możemy porozumiewać się z nią jedynie „oczami” – na zadawane pytania (a raczej wskazywania) daje nam znać, co mamy zrobić. Uwięziona we własnym ciele wymaga ciągłej rehabilitacji oraz leczenia, które niestety niesie za sobą wysokie koszty.
Przeciwnik, z którym się mierzymy to glejak złośliwy IV stopnia, ulokowany w najgorszym miejscu, czyli na pniu mózgu. To część, która odpowiada za podstawowe funkcje życiowe… W medycynie ten rodzaj nowotworu określany jako DPIG/DMG (rozlany glejak pnia mózgu).
Do tego momentu staraliśmy się jakoś sobie radzić (oczywiście wiele dobrych dusz nam pomogło), ale jest coraz trudniej. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie, które pozwoli nam kontynuować rehabilitację oraz leczenie. Na ten moment chcielibyśmy uzbierać 150 tysięcy złotych, które pozwoli nam na spokojne funkcjonowanie przez najbliższe 6 miesięcy.
Z każde wsparcie jesteśmy ogromnie wdzięczni i z góry dziękujemy!
Rodzice