
❗️Dramatyczna walka z guzem mózgu – ratujemy życie taty i męża!
Fundraiser goal: Operacja, terapia immunologiczna i roczna rehabilitacja
Fundraiser goal: Operacja, terapia immunologiczna i roczna rehabilitacja
Fundraiser description
Nigdy nie pomyślałbym, że tak szybko znajdę się na onkologii; na ringu walki z nowotworem. Jestem tatą i mężem – moja młodsza córeczka ma dopiero 9 lat. Tymczasem choroba rozdziela mnie z rodziną. Szpitale, operacje i kolejne chemie to brutalna codzienność życia z diagnozą, jaką jest guz mózgu… Moją szansą na życie jest terapia immunologiczna w klinice w Niemczech. Niestety to bardzo drogie leczenie i, choćbym dwoił się i troił, nie zapłacę za nie sam, dlatego zdecydowałem się poprosić o pomoc.
Zaczęło się całkiem niewinnie. To była końcówka listopada ubiegłego roku. Coraz częściej miałem mroczki przed oczami i problemy ze wzrokiem. Przychodziło to nagle, zupełnie bez powodu. Prowadziłem wtedy dwie firmy, dlatego pierwszą myślą, jaka pojawiła się i u mnie i mojej żony, było przemęczenie. Pewnie większość pomyślałaby tak samo. Niestety – objawy coraz bardziej się nasilały. Do tego stopnia, że nie byłem już w stanie normalnie funkcjonować.

Poszedłem do lekarza i tak zaczęła się cała seria badań – zupełnie różnych. Zrobiono morfologię, przeprowadzono badania serca i płuc, sprawdzono drożność żył. Żadne wyniki nie wskazywały na nic złego, a ja czułem się tak samo źle. W końcu otrzymałem skierowanie na rezonans, po którym wyszła na jaw prawda – bardzo brutalna prawda. Po dwóch godzinach od badania otrzymałem telefon. Kazano mi jak najszybciej przyjechać. Rezonans wykrył złośliwego guza mózgu! Szok, załamanie? To chyba zbyt małe słowa, by opisać to, co faktycznie czułem, wychodząc z gabinetu lekarza. Jak powiedzieć o czymś takim rodzinie? Jak mierzyć się z informacją, że jest się śmiertelnie chorym?
Lekarze mówili wprost – trzeba było operować. Po trzech tygodniach od usłyszenia diagnozy przeszedłem operację usunięcia guza. Jakby nieszczęść było mało, po operacji doszło u mnie do niedowładu lewej strony ciała. Obudziłem się niepełnosprawny… Niedługo później przyszedł wynik badania histopatologicznego, który dla całej naszej rodziny był ostatecznym ciosem. Guz jest bardzo złośliwy – to glejak IV stopnia. W każdej chwili może odrosnąć…
Na początku lutego trafiłem na onkologię do szpitala w Gliwicach. Tam rozpoczęły się radioterapia i chemioterapia, które trwają do dziś. W całym nieszczęściu jest małe światełko w tunelu – dobrze znoszę dotychczasowe leczenie, co oznacza, że immunoterapia w niemieckiej klinice ma szansę przynieść bardzo dobre rezultaty! By jednak się odbyła, potrzebne są ogromne pieniądze, a do tego dochodzą koszty rehabilitacji...
Świat jest pełen nieszczęść, dlatego zawsze, kiedy tylko mogłem, pomagałem innym. Nie sądziłem, że tak wielkie nieszczęście zupełnie niespodziewanie dotknie także mnie. Chyba nikt nigdy się tego nie spodziewa. Jeśli już jednak tak się stało, nie mam innego wyjścia, niż podjąć walkę. Czeka na mnie rodzina, czekają na mnie dzieci – Wiktoria i Patryk. Nie mogę ich zawieść, dlatego nie mogę się poddać. Proszę Cię, pomóż mi zapłacić kolosalną cenę za moje życie. Z całego serca wierzę, że kiedyś, kiedy już będę mógł, sam odwdzięczę się za tę pomoc. Dziękuję…
Piotrek
- Anonymous donationPLN 25
- PLN X
- PLN X
- Anonymous donationPLN 20
- Anonymous donationPLN 30
Za ŚP Leszka J.
- Anonymous donationPLN 50