Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

8 lat i rak, który chce zabić - ratujmy życie Władka❗️Przerwa w leczeniu to śmierć!

Władek Kowalenko
Campaign finished

8 lat i rak, który chce zabić - ratujmy życie Władka❗️Przerwa w leczeniu to śmierć!

192 302,00 zł ( 100% )
Donated by 5401 people
Campaign goal:

ratowanie życia: leczenie nowotworu w Turcji

Campaign organiser: Fundacja Siepomaga
Władek Kowalenko, 9 years
Winnica
nowotwór mózgu - medulloblastoma
Starts at: 09 July 2021
Ends at: 17 November 2021

Campaign description

Koszmar powrócił! Piszę tę słowa, a z oczu kapią mi łzy. Serce rozrywa najgorszy ból – rozpacz matki, która patrzy na cierpienie umierającego dziecka... Jak mam uspokoić przerażonego Władzia? Jak przekonać go, że musi walczyć, że wszystko będzie dobrze, skoro mnie samą paraliżuje strach? Jak walczyć, skoro nie ma już na to sił... Pomóż mi, ja już nie proszę, tylko błagam o ratunek!

Byliśmy zwyczajną rodziną, dziś jesteśmy w samym środku piekła… Piekła, które los zgotował nam kilka lat temu, które opuściliśmy tylko na chwilę, żeby znów do niego powrócić! W 2012 roku urodził się nasz Władek, owoc naszej miłości, nasz ukochany, wyczekany synek o pięknych oczach i cudownym uśmiechu. Był zdrowy, a gdziekolwiek się pojawił, zjednywał sobie wszystkich, był takim pięknym, mądrym chłopcem… I wtedy upatrzyła sobie go śmierć.

Władek Kowalenko

Władek zachorował, mając tylko 5 lat. Piękna wiosna, za oknem śmiech dzieci, w naszym domu płacz, bo Władzia zaczął boleć brzuszek… Synek gorączkował. Zabrałam go do lekarza i tak się zaczęło – badania, pobranie krwi, kolejni lekarze, szpital… Przerażenie rosnące z dnia na dzień. Czekałam na diagnozę, ale nigdy nie sądziłam, że usłyszę coś takiego… „To nowotwór, bardzo mi przykro..." A potem cisza, głucha i dudniąca w uszach, którą przerwał tylko mój płacz.

Tamten okres wspominam jak przez mgłę… Setki pytań bez odpowiedzi: dlaczego nasz synek? Dlaczego my? Jak to się stało? Codziennie patrzyłam na zmizerniałą buzię mojego synka, bojąc się, że widzę ją po raz ostatni… Jednocześnie kurczowo trzymałam się nadziei, że to nie może się tak skończyć. Że Władek jest silny. Że wygra, że przeżyje. Synek przeszedł ciężkie, długotrwałe leczenie… Miał chłoniaka Burkitta, nowotwór był w IV, najgorszym stopniu zaawansowania, guz miał 13 centymetrów.

Władek Kowalenko

To był trudny czas, czas strachu, czas bólu, zarówno dla Władka, jak i dla mnie, gdy widziałam, jak moje dziecko słabnie i wymiotuje po chemii… Czas rozłąki i tęsknoty. Po wielu miesiącach usłyszeliśmy upragnione słowo – remisja. Łzy, tym razem szczęścia… Gdy wróciliśmy do domu, przez pewien czas nie wychodziliśmy nigdzie, chodziliśmy w maseczkach, dezynfekowaliśmy wszystko… Baliśmy się każdej infekcji. Nasza walka przyniosła jednak wygraną, a choć w sercach pozostał strach, zaczęliśmy odbudowywać nadzieję na życie. 

Synek rósł, poszedł do szkoły, choć wciąż uczył się z domu – wolałam dmuchać na zimne… Wydawało się, że się wszystko będzie dobrze, że Władek będzie dzieckiem, które pokonało nowotwór. Kiedy jednak synek zaczął skarżyć się na ból głowy, moje serce pękło z przerażenia.

Władek Kowalenko

Badanie wykazało, że w główce Władzia jest guz… Znów szpital. Operacja. Modliłam się dzień i noc, czekając na wyniki histopatologii… Żeby tylko nie stało się najgorsze, żeby nowotwór nie wrócił. Niestety - rezultat zszokował nawet lekarzy. Władek nie ma nawrotu choroby, zaatakował go inny nowotwór – guz mózgu, medulloblastoma, czyli rdzeniak. Dzieci, które pokonały jeden rodzaj raka, a potem zapadły na inny, są może pojedyncze przypadki… Po prostu nie mogę uwierzyć, że życie aż tak bardzo nas nienawidzi, że nasz syn ma takiego pecha.

Wyjechaliśmy do Turcji, do jedynego miejsca, gdzie dano nam nadzieję na życie. Tutaj uratowano je synkowi parę lat temu… Na Ukrainie, skąd jesteśmy, dla Władzia nie byłoby szans. Synek jest już po 30 seriach radioterapii, niedługo ma zacząć się chemioterapia. Każdy dzień w klinice generuje ogromne koszty, ale jeśli przerwiemy leczenie... Nie będzie już dla nas nadziei. 

Znów jesteśmy w samym środku onkologicznego piekła, tylko tym razem Władek jest starszy – wie, jak ciężka bitwa go czeka, wie, że jest chory, śmiertelnie. Obiecał mi, że da radę. Sen z powiek spędza mi nie tylko śmiertelna choroba własnego dziecka, ale też to, skąd wziąć pieniądze na leczenie, na ratowanie życia? Boję się, tak bardzo się boję, że nie zdołam uratować mojego skarbu! Dlatego błagam - pomóż! Kurczowo trzymam się nadziei, nie mogę stracić synka…

Mama Władka - Wiktoria

192 302,00 zł ( 100% )
Donated by 5401 people

Follow important campaigns