
Wojna zabrała nam dom, a teraz NOWOTWÓR próbuje zabrać mi jedynego syna❗️Błagam, pomóżcie❗️
Fundraiser goal: Ratowanie życia - leczenie onkologiczne w Turcji
Fundraiser goal: Ratowanie życia - leczenie onkologiczne w Turcji
Fundraiser description
Błagam, pomóż ocalić mojego jedynego syna, który walczy na śmierć i życie z okrutną i podstępną chorobą! Żadne słowa nie opiszą mojego cierpienia i strachu, który na dobre zadomowił się w naszej codzienności.
Jesteśmy z Ukrainy, z miasta Chersonia. Po dwóch miesiącach pod okupacją udało nam się wyjechać na zachód kraju, do Lwowa. Myśleliśmy, że najgorsze mamy już za sobą. Straciliśmy dom, dobytek, poczucie bezpieczeństwa, ale mieliśmy siebie nawzajem i to było najważniejsze!
Codziennie szukam odpowiedzi na pytanie, jaki limit cierpienia może znieść jeden człowiek. Myślałam, że to już konic nieszczęść, jakie nas spotkały. Myliłam się i to bardzo.
W czerwcu tego roku naszą rodzinę spotkała kolejna tragedia – u Vlada zdiagnozowano straszliwą chorobę: mięsaka prawego stawu barkowego, w IV stadium rozwoju z przerzutami w całym organizmie! Wtedy moje serce ponownie rozsypało się na tysiące elementów!
Przed chorobą mój syn był aktywnym, młodym człowiekiem, uwielbiał podróżować, studiował w akademii i marzył o zostaniu marynarzem. Planował poślubić ukochaną osobę i założyć rodzinę. Jednak na jego drodze pojawił się nowotwór, który położył cień na wszystkie jego plany!

Ostatnie miesiące Vlad był leczony za pomocą chemioterapii. Liczyłam na siłę jego młodego organizmu, ale niestety wyniki tomografii komputerowej wykazały, że leczenie nie przyniosło żadnego efektu!
Guz i przerzuty uległy zwiększeniu! Syn szybko traci na wadze i czuje się coraz gorzej. Lekarze w Ukrainie nie są już w stanie mu pomóc i doradzają leczenie za granicą. W naszym kraju możliwości są ograniczone ze względu na wojnę… Niestety w Ukrainie jedyne co mogą zaoferować to leczenie paliatywne, co brzmi jako wyrok!
Nie każda placówka jest w stanie podjąć się leczenia takiej choroby i szczególnie na tak zaawansowanym etapie. Chwytamy się jednak każdej, nawet najmniejszej szansy. Znaleźliśmy klinikę, która wyraziła zgodę na wykonanie badań i ewentualne dalsze leczenie mojego synka!
Jednak to leczenie jest długie i kosztowne, a nasza rodzina nie jest zamożna. Wojna zabrała nam dom, a choroba usunęła grunt spod nóg. Czas działa przeciwko nam. Nie do zniesienia jest patrzenie, jak życie własnego dziecka odchodzi w niepamięć. Moim jedynym marzeniem jest uratowanie Vlada. Dlatego zwracam się do wszystkich troskliwych ludzi o pomoc. Błagam pomóżcie mi uratować mojego syna, który ma zaledwie 21 lat!
Zrozpaczona mama