Mój mąż zginął, a córeczka urodziła się z ciężką wadą... Proszę, pomóż Weroniczce!

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 1,815 people
75,742 zł (101.7%)
Donate Donate
Goal
Druga operacja rączki w European Paley Institute

Weronika Cygan, 21 months

Gorzkowice, łódzkie

Wrodzona wada rozwojowa dłoni - brak kości śródręcza i brak paluszków

Started: 25 September 2020
Ends: 05 December 2020

Poprzednie zbiórki

283,940 zł (101.77%)
Operacja rączki w Paley European Institute - jedyna szansa Weroniki na sprawność

5,581

09.10.2019 - 09.01.2020

Operacja rączki w Paley European Institute - jedyna szansa Weroniki na sprawność

5,581

283,940 zł

09.10.2019 - 09.01.2020

Nasza wspólna historia zaczęła się tragicznie - zanim Weronisia przyszła na świat, jej tata, mój mąż, zginął w wypadku. A potem urodziła się moja córka - ze zniekształconą dłonią… Weronika uratowała mi życie. Bez niej nie dałabym rady… Dlatego teraz ja muszę zrobić wszystko, by jej przyszłość była jak najlepsza! Dzięki Wam mamy za sobą pierwszą operację. Przed nami druga - już w grudniu! Na nią jednak brakuje nam środków… Po raz drugi staję przed Wami i proszę o pomoc dla mojego dziecka. To nasza jedyna szansa...

Weronika Cygan

Dzięki Waszej pomocy na początku stycznia 2020 roku Weronisia przeszła operację rączki w European Paley Institute, która polegała na przeszczepie paliczków ze stóp do dłoni oraz chrząstki wzrostowej z biodra do stóp.

Przeszczep według lekarzy przyjął się doskonale zarówno w dłoni, jak i stopach. Jednak jeden z paluszków rośnie krzywo i trzeba go skorygować. Ponadto okazało się, że aby paluszki były w pełni funkcjonalne, należy przeprowadzić ich plastykę oraz pogłębić przestrzenie między nimi.

Po operacji Weronika będzie musiała odbyć rehabilitację, co niesie za sobą dodatkowe koszty. Dużą część ze 120 000 złotych, które musimy zapłacić, udało nam się już zebrać. Niestety, nadal brakuje ponad 70 tysięcy… Mamy czas tylko do grudnia! Bardzo proszę, pomóż nam...

Weronika Cygan

To nasza historia:

Byliśmy tacy szczęśliwi… Od 3 lat staraliśmy się o dziecko i w końcu się udało! Pierwsze tygodnie były niczym niezmąconą radością. Potem, w 13 tygodniu ciąży, zdecydowaliśmy się na badania prenatalne. Chcieliśmy poznać płeć dziecka. Dziewczynka! Lekarz od razu zauważył. Potem badał dokładnie, ale już w ciszy. Dopiero na koniec badania powiedział, że z rączką jest coś nie tak i że najprawdopodobniej będzie skrócona, bez paluszków… Kolejny miesiąc był jak wyjęty z życiorysu. Nieustannie płakałam… Znaleźliśmy jednak w internecie forum rodziców dzieci z podobnymi wadami. To oni dali nam nadzieję! Pozbieraliśmy się i zapadła decyzja, że to nie koniec świata, jakoś damy radę, będziemy robić wszystko, by tę rączkę zoperować i dać Weronice szansę na sprawność. Weronika… Zdążyliśmy jeszcze wspólnie wybrać córce imię…

A potem stała się tragedia… Radek zdążył jeszcze wszystko w domu porobić: zrobił remont, pomalował pokój dla córeczki, złożył łóżeczko. Nie mogliśmy się jej doczekać! Pewnego weekendu zaplanowaliśmy spotkania ze znajomymi: ja spędzałam wieczór z dawno niewidzianymi koleżankami, a mąż pojechał na ryby z kolegą. Wiedział, że to ostatni raz, gdzie może wyjechać, bo poród zbliżał się wielkimi krokami. Ostatni raz rozmawialiśmy przez telefon ok. 22:00. Powiedział: “Madziu, więcej żadnej nocy osobno, obiecaj! Jak pojedziemy następnym razem a ryby, to już we trójkę!”. To było ostatnie “kocham”, ostatnie “tęsknię”. Więcej nie usłyszałam męża...

Potem już się nie odezwał. Sądziłam, że rozładował mu się telefon, jednak gdy na drugi dzień nie wrócił i nie dał żadnego znaku. 11 listopada w jeziorze zostało znalezione ciało kolegi mojego męża. Radka znaleźli dzień później, kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie obozowali. Później prokurator powiedział, że prawdopodobnie mąż rzucił się do wody z brzegu, gdy zobaczył, że kolega wypadł z łódki i zaczął tonąć. Obaj z wody już nie wyszli.

Weronika Cygan

Nastąpiły najczarniejsze dni mojego życia. Załamałam się, miałam straszną depresję. Nie wiedziałam, co dalej, jak ma wyglądać teraz moje życie bez Radka? Gdy urodziła się Weronisia, nie było lepiej. Bałam się o nią, bałam się popełnić jakikolwiek błąd. Wiedziałam, że ją stracę… Zawsze mogłam liczyć na moich rodziców, ale pomoc przyszła też ze stron osób, od których bym się tego nie spodziewała! Natomiast zawiedli ci, którzy wydawali się bliscy… To prawda, że przyjaciół poznaje się w biedzie…

Gdy Weronika miała 2 tygodnie, trafiłyśmy do szpitala z rotawirusem. Położono mnie na sali z dziewczyną, która również miała córeczkę. Tata nosił ją, przytulał, mówił: “moja księżniczka”. Płakałam w poduszkę. Ja byłam sama, Weronika nie zdążyła poznać nawet taty, Radek nie zdążył jej przytulić, nazwać księżniczką… To było tragiczne przeżycie, ale też przełomowe. Upadłam na emocjonalne dno, odbiłam się. Wiedziałam, że muszę wziąć się w garść, bo żyję teraz dla niej. Dla mojego Anioła, którego zostawił mi Radek. 

Weronika Cygan

W końcu trafiłyśmy na wizytę do doktora Paleya. On, jako jedyny, dał nam nadzieję, że rączka córeczki będzie sprawna! Na tę długą i trudną drogę do operacji zdecydowałam się jednak dopiero, gdy doktor pokazał mi filmiki dzieci, które są już po podobnych operacjach. To niesamowite, ale ich rączki są sprawne! Mają zdolność chwytu, wykonują mnóstwo czynności, których jedną ręką nie da się zrobić. Właśnie wtedy postanowiłam, że chcę tego samego dla mojego dziecka. Radek też by tego chciał…

Jako samotna matka musiałam zrezygnować z pracy, by zająć się córką. Systematycznie jeździmy na rehabilitację, a to wiąże się z bardzo dużymi wydatkami. Weronika często choruje. Ale poza tym jest pogodną iskierką, która daje mi siłę i motywację, by zadbać o jej przyszłość i dokończyć to, co zaczęłyśmy dzięki Wam. Proszę, pomóżcie nam dojść do celu - do sprawnej rączki Weronisi. Nie dam rady pomóc córeczce, nie sama… 

Magda, mama Weroniki

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 1,815 people
75,742 zł (101.7%)
Donate Donate