
Bolesne poparzenie zajęło 14% ciała małego Wiktorka❗️Pomóż mu!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Kiedy nasz synek Wiktor miał zaledwie 3,5 roku, wydarzył się dramat, który na zawsze zmienił nasze życie. Ze względu na mózgowe porażenie dziecięce ma problemy z poruszaniem się i często upada. Nagle przyszedł do kuchni, w której ciocia akurat zalewała herbatę wrzącą wodą. Wiktor chwycił kubek i niefortunnie wylał na siebie gorącą wodę. W jednej chwili wakacyjny wyjazd zamienił się w krzyk i potworny ból.
Synek trafił do szpitala z rozległymi oparzeniami II i III stopnia. Poparzona była jego lewa nóżka, klatka piersiowa, brzuszek i lewa rączka – łącznie aż 14% powierzchni całego ciała. Byliśmy przerażeni i bezsilni… Tak bardzo chcielibyśmy cofnąć czas! Wiktorek musiał znosić zmiany opatrunków, leki i kroplówki. To był prawdziwy koszmar.
20 sierpnia 2024 roku Wiktorek przeszedł operację: wycięcie martwicy z lewej nóżki i przeszczep skóry z uda do podudzia. Przez wiele miesięcy rany nie chciały się goić, pojawiały się bolesne, ropne pęcherze. Z czasem nóżka została unieruchomiona w gipsowej szynie, a my musieliśmy przez długi czas nosić naszego synka na rękach. Tragedia, która dotknęła Wiktora, wpłynęła na całe jego życie. Długo nie mógł sam chodzić, skóra po przeszczepie była bardzo delikatna. Opuścił niemal cały rok w przedszkolu.
Wiktor zmaga się także z mózgowym porażeniem dziecięcym z diplegią spastyczną. Od pierwszego roku życia jest rehabilitowany, a dodatkowo korzysta z pionizatora i ortez. On nie zna innego życia niż ciągła rehabilitacja. Wie, że ma problem z chodzeniem, to dla niego oczywiste. Złości się jednak, gdy ktoś chce mu pomóc, bo tak bardzo chce być samodzielny i niezależny. Oparzenie było kolejnym potwornym ciosem, ale Wiktor jest bardzo dzielny. Czeka, aż rany i blizny w całości się zagoją, znosi uporczywe swędzenie i dyskomfort.
Jako rodzice pragniemy jednego: by nasz synek w przyszłości był jak najbardziej sprawny i samodzielny. Terapie blizn, laseroterapia, rehabilitacja rączki i nóżki, walka z przykurczami, które powstały w wyniku zabliźnienia się ran… To wszystko jest konieczne, by Wiktor mógł chodzić i funkcjonować jak najlepiej. Przez kolejne miesiące, a nawet lata, skazany jest na noszenie specjalnych ubrań, chroniących skórę przed słońcem, bo jego ciało po oparzeniu wciąż się odbudowuje.
Koszty leczenia, rehabilitacji, wizyt lekarskich i zaopatrzenia ortopedycznego są dla nas ogromnym obciążeniem. Robimy wszystko, co w naszej mocy, ale sami nie damy rady. Dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Każda złotówka to krok w stronę lepszej przyszłości Wiktora. Wierzymy, że mimo tak trudnego startu, będzie miał piękne dzieciństwo i resztę życia.
Rodzice Wiktora