
W głowie Wiktora jest nieoperacyjny guz! Pomóż walczyć o lepsze życie!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, zakwaterowanie, dojazdy do specjalistów
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, zakwaterowanie, dojazdy do specjalistów
Fundraiser description
Strach o życie dziecka towarzyszy każdemu rodzicowi. Od chwili diagnozy o synka boimy się jednak podwójnie. Nasza codzienność nie przypomina nic z beztroskiej bajki. To ciągłe wizyty u specjalistów, kontrole stanu zdrowia, badania, konsultacje, trudno w tym wszystkim odnaleźć na nowo poczucie rodzinnego spokoju i bezpieczeństwa, ale musimy zrobić co tylko się da, aby Wiktor miał szansę na życie, o jakim marzy, szansę na jak najlepsze jutro...
Wszystko zaczęło się na początku października 2018 roku. Wiktor upadł z drewnianych schodów, a dwa tygodnie po tym wydarzeniu zaczął odczuwać nasilające się bóle głowy, które później najczęściej pojawiały się w nocy. Po czasie doszły jeszcze kolejne niepokojące oznaki. W ciągu dnia Wiktor był nadmiernie senny, niemalże apatyczny, a wieczorami z kolei za bardzo pobudzony. Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, dlatego już przy pierwszych objawach rozpoczęliśmy diagnostykę.

Wiadomość o diagnozie była dla nas szokiem. Okazało się, że u synka wykryto guza mózgu ułożonego na dwóch półkulach. Od samego początku pojawiło się jednak wiele komplikacji. Guz był przez różnych specjalistów inaczej interpretowany. Nie było do końca wiadomo z jak groźną zmianą mamy do czynienia. Ze względu na umiejscowienie guza nie można było wykonać biopsji. Pojawiło się wiele alternatywnych propozycji wykonania zabiegu, ale każdy z nich byłby niebezpieczny dla zdrowia i życia Wiktora. Guz jest zatem nieoperacyjny, a do wszystkiego dochodzi jeszcze stwierdzone u synka wodogłowie.

W zeszłym roku kontaktowaliśmy się ze specjalistami z zagranicy, którzy powiedzieli nam, że przypadek naszego Wiktorka, to, że czuje się dobrze, to jakiś cud, bo przy stwierdzonej diagnozie jego stan równie dobrze mógłby być wegetatywny. Czasem czujemy się z tym wszystkim bezsilni, ale od samego początku walczymy o synka i nie zamierzamy się poddać. Chcemy zapewnić mu jak najlepsze warunki do życia.
Stan zdrowia synka konsultujemy z licznymi lekarzami, często przebywamy w szpitalu. Wiktor jest intensywnie rehabilitowany. Uczęszcza na zajęcia na basenie oraz terapię z końmi. Koszty wszystkiego zaczynają nas przerastać. Okazało się, że na samo leczenie i pobyt w zagranicznym szpitalu musimy zebrać ponad 100 tys. złotych! Jesteśmy zmuszeni prosić o pomoc, by móc skutecznie walczyć o Wiktora. Każda złotówka może być tą, która sprawi, że życie naszego synka będzie lepsze!
Rodzice