

Potworny nowotwór znów atakuje❗️Błagam, uratuj mojego syna!
Fundraiser goal: Leczenie guza mózgu i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie guza mózgu i rehabilitacja
Fundraiser description
Guz mózgu i dramatyczna walka o życie – nie tak powinno wyglądać życie 9-letniego chłopca! Niestety my znaleźliśmy się w samym środku onkologicznego piekła! U Wiktora wykryto guza mózgu! Leczenie trwa, przed nami konsultacje za granicą – w Rzymie i Tubingen. Koszty leczenia będą prawdopodobnie ogromne, dlatego już teraz proszę Was o pomoc!

Wszystko zaczęło się w październiku 2018 roku. Wiktorek już od jakiegoś czasu miewał napadowe zawroty i bóle głowy, wymioty, tracił równowagę. Szczegółowe badania wykazały dużego guza pnia mózgu o wymiarach 37/42/27,5 mm! Trafiliśmy pod opiekę oddziału neurochirurgii w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie przeszedł ponad 5-godzinną operację! Biopsja, badania histopatologiczne i kolejny cios – nowotwór jest nieoperacyjny! Nacieka na ważne struktury móżdżku!
Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Zwłaszcza że wychowuję Wiktorka samotnie i sama jestem osobą niepełnosprawną. Cierpię na postępującą chorobę mięśni. Utrzymujemy się z renty. Jeszcze jestem w stanie sama chodzić, ale nie wiem ile to potrwa. Było nam wystarczająco ciężko, a teraz jeszcze to… Rak!

Byłam przerażona... Wiktorek był poddawany licznym badaniom, które potwierdziły, że guz jest stabilny, więc trafiliśmy pod opiekę poradni onkologicznej. Aż do października 2020 roku, gdy po kolejnym rezonansie okazało się, że nowotwór zaczął rosnąć. W styczniu 2021 roku onkolog potwierdziła progresję choroby. Zdecydowano o leczeniu chemioterapią w odstępach trzytygodniowych przez prawie rok. Chemioterapia uszkodziła słuch, narobiła spustoszenie w organizmie syna.
Od listopada rozpoczął rehabilitację domową. Wszystko pomału zaczęło się układać, aż do tej chwili... Ostatni rezonans zaniepokoił onkologa, a synek zaczął ponownie źle się czuć. Powróciły zawroty głowy i osłabienie. Potrzebne są dalsze badania! Walczymy już tak długo i nieraz brakuje nam sił...

Od kiedy Wiktor zachorował, codziennie odczuwam bezsilność – tę najgorszą, związaną z życiem własnego dziecka. Nasza walka jest trudna, bolesna i niestety bardzo kosztowna. Przed nami jeszcze kolejne wyjazdy do Centrum Zdrowia Dziecka, wyczerpujące badania, dalsza rehabilitacja, konsultacje w zagranicznych ośrodkach, a następnie leczenie.
Koszty przerażają, jednak wiem, że to jedyny sposób, aby uratować mojego synka...
Mama Wiktorka
*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
