
❗️Władek z każdym dniem słabnie – zabija go białaczka... Ratuj, by nie było za późno!
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w klinice w Turcji
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w klinice w Turcji
Fundraiser description
Nasza historia rozpoczęła się w roku 2010. Dostaliśmy niezwykły prezent od życia - nasze kochane dziecko, naszego Władysława.
Los przygotował dla naszej rodziny wiele prób. Władysław od początku był wyjątkowym chłopcem, urodził się z zespołem Downa. Pierwszy krok, pierwsze słowo, pierwsze małe kroki w rozwoju. To wszystko było naszym ogromnym szczęściem, ale i skutkiem ciężkiej pracy całej rodziny i rehabilitantów. Chwile radości, a później znów lekarze, szpitale, terapie, rehabilitacje... Uśmiech synka dodawał otuchy do przyjmowania kolejnych wyzwań, stereotypów i niepowodzeń.
Całkiem nieźle nam szło. Niestety, nie wiedzieliśmy, że na początku 2022 roku los przygotuje dla nas kolejną niespodziankę. Zauważyłam, że synek jest cały czas blady, że z dnia na dzień traci siły. Bolały go nóżki podczas chodzenia. Wizyta u lekarza skończyła się natychmiastową hospitalizacją. Usłyszałam straszną diagnozę – białaczka.

Leczenie i rehabilitacja to proces długi i drogi. Wystawiono nam ogromny rachunek za leczenie ukochanego dziecka... Jesteśmy zwykłą rodziną. Ta kwota jest dla nas przerażająca i nie do osiągnięcia na własną rękę. Dzisiaj w naszym życiu toczą się dwie wojny: z chorobą i z wrogiem w naszej ojczyźnie, w naszym ukochanym Charkowie. Opuściliśmy kraj 5 dni przed rozpoczęciem wojny, leczenie miało rozpocząć się w Turcji. Do lotu szykowaliśmy się długo: należało wykonać transfuzję krwi i liczne badania.
Rozpoczęliśmy leczenie, a Władzio przeszedł blok chemioterapii. Prawie nie jadł, cały czas wymiotował, miał biegunkę, drżały mu ręce. Na dodatek, po transfuzji krwi dostał strasznej alergii, temperatura jego ciała sięgała 40 stopni! Mimo niezwykle ciężkich chwil dał sobie radę. W tej chwili szykujemy się do drugiego cyklu chemii.
Niedawno synek powiedział do mnie: "Mamo, wiesz, że dzieci są takie wytrwałe!". Myślę, że ma rację. Uratujemy Cię, synku! Na pewno dasz sobie radę, a ja Tobie w tej walce pomogę na każdy możliwy sposób i ze wszystkich swoich sił!
Anna, mama