
Skutki wcześniactwa są dramatyczne❗️Mikrocja z atrezją... Ratuj Wojtusia❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasz synek przyszedł na świat 21 lutego 2026 roku, w 27. tygodniu ciąży, z powodu przedwczesnego oddzielenia się łożyska. Ważył zaledwie 940 gramów. Myśleliśmy, że go stracimy... Nie mogliśmy go nawet przytulić. Zamiast tego trwaliśmy w ciszy, która przerywana była dźwiękiem aparatury. Bezsilnie patrzyliśmy, jak nasze maleństwo walczy o życie.
Skutki skrajnego wcześniactwa dotknęły niemal każdego aspektu życia Wojtusia. Pojawiły się liczne komplikacje, przez co szybko trafił na oddział neonatologiczny. Potrzebował stałego wsparcia respiratora oraz tlenoterapii. Gdy myśleliśmy, że najgorsze już za nami, okazało się, że ma sepsę i tachykardię. Musiał przejść dwie transfuzje krwi. Przez długie tygodnie maszyny podtrzymywały jego życie. Każdy dzień był niewiadomą. Każda godzina – walką o życie.
Dopiero po 83 dniach pobytu w szpitalu mogliśmy w końcu zabrać Wojtusia do domu. To był najpiękniejszy moment, bo wreszcie zaznaliśmy namiastkę normalnego życia, ale też początek kolejnego bardzo trudnego etapu walki. Przed nami długa droga, intensywna rehabilitacja, leczenie powikłań wcześniactwa, liczne wizyty u specjalistów oraz kosztowna diagnostyka. Jesteśmy przerażeni, ale z determinacją będziemy walczyć, aby dać Wojtusiowi szansę na zdrowie, rozwój i jak najbardziej normalne życie.

Ale to nie koniec. U naszego synka stwierdzono rzadką wadę wrodzoną – mikrocję i atrezję lewego ucha, czyli nieprawidłowo wykształcone struktury ucha: małżowinę uszną i przewód słuchowy.Towarzyszą temu także inne nieprawidłowości, które wymagają dalszej diagnostyki, badań i specjalistycznych konsultacji. W napięciu czekamy na kolejne wyniki, które mogą całkowicie zmienić przyszłość naszego dziecka.
Wojtuś będzie potrzebował skomplikowanej operacji rekonstrukcji ucha i przewodu słuchowego wykonywanej w Stanach Zjednoczonych, co wiąże się z ogromnymi wydatkami, które znacznie przekraczają nasze zdolności finansowe. Nigdy nie przeszło nam przez myśl, że znajdziemy się w tak trudnej sytuacji. Tuż po narodzinach obiecaliśmy sobie i naszemu ukochanemu synkowi, że zrobimy wszystko, by żył i miał szanse na dobre życie. Niestety już teraz wiemy, że nie jesteśmy w stanie sami udźwignąć kosztów tej walki.
Dlatego z całego serca prosimy o wsparcie. Wierzymy, że dzięki Państwa pomocy będziemy mogli zapewnić Wojtusiowi to, na co zasługuje każde dziecko – zdrowie, bezpieczeństwo i szansę na szczęśliwe dzieciństwo. Z całego serca prosimy o pomoc, liczy się każda złotówka! Nawet najmniejsza wpłata, daje nam nadzieję. Dziękujemy za każde wsparcie i okazane serce.
Rodzice Wojtusia