Your browser is a bit unusual and some website features may not work properly.
We recommend checking your settings and enabling cookies.
Marcin był jak każdy z nas – miał swoją codzienność, obowiązki, plany. Nic nie zapowiadało, że pewnego dnia świat zacznie mu się osuwać spod nóg, że tak nagle zacznie się kończyć... Na początku nie wyglądało to groźnie. Ręka trochę drętwiała, szczególnie rano. Ciężko było utrzymać kubek z kawą, d...