To miała być zwykła, rodzinna niedziela. Po powrocie z kościoła planowaliśmy po prostu usiąść i napić się herbaty. Na stole stał kubek z gorącym napojem. Nasza Elizabet – zawsze pełna energii, ruchliwa i radosna – przypadkowo zahaczyła o niego łokciem. W ułamku sekundy cała wrząca zawartość wylał...