Your browser is a bit unusual and some website features may not work properly.
We recommend checking your settings and enabling cookies.
Było wtorkowe popołudnie. Córka była w pracy, a ja opiekowałam się wnukami. Jeden z wnuczków jeździł rowerkiem po podwórku. W pewnym momencie przyszedł do mnie i powiedział, że coś dziwne pachnie, jakby palił się plastik. Gdy wyszłam z domu zobaczyć, co się dzieje, ogień zajął już dach domu… Zacz...