Let's give a chance to Iga.

Rafał Sulikowski
organizator skarbonki

Przez 9 miesięcy starasz się otoczyć ze wszystkich sił możliwie najlepszą opieką. Swoją dotychczasową uwagę skupiasz na rzeczach, które dotychczas nie miały dla ciebie większego znaczenia. Dbasz, bo przecież pod twoim serduszkiem rozwija się maleńka istotka, której za wszelką cenę pragniesz dostarczyć to, co najlepsze. Radujesz się z każdego nowego grama, informacji, że to córeczka i nowego roku, bo wraz z nim rozpocznie się w waszym życiu nowy etap z nowym długo wyczekiwanym członkiem rodziny. Już po raz drugi staniecie się rodzicami, procedury są wam nieobce, w porozumieniu z lekarzem czekacie na styczeń.


Ale ten wspaniały plan tuż na półmetku przybiera nieoczekiwany bieg. Jest grudzień, a nie styczeń. Silne bóle brzucha i akcja porodowa. Nie ma twojego lekarza, nie ma w ogóle lekarzy bo przecież jest weekend. Silne bóle nie ustępują, a zapewnienia położnej, że wszystko jest pod kontrolą, nie przekonują. Znasz już ten ból, przebieg porodu. Nie potrafisz wytłumaczyć, ale jest inaczej. Niepokój bierze górę. Niewiele informacji. Tak przez ponad 20 godzin. Nieważny jest twój strach i ogromne przemęczenie, najważniejsza jest ona – wasza córeczka, która pojawiła się na świecie. Spojrzenie z daleka i już wiesz, że dzieje się coś złego. Otrzymała zaledwie 1 punkt w skali Apgar za to, że serduszko jeszcze biło. Jej maleńkie ciało niczym lalki, zupełnie wiotkie, nie poruszało się, a kolor skóry w niczym nie przypominał koloru noworodka. Zupełnie sina nie potrafiła samodzielnie złapać oddechu.

 

 

Pierwsze podejrzenia z ust lekarzy padały w kierunku chorób genetycznych (mukowiscydoza, SMA, choroba Wili Pradera) niestety, żadne z badań tego nie potwierdziło. Nikt nie łączył złego stanu zdrowia naszej córeczki z samym przebiegiem porodu. Nie było czasu na dochodzenia, kto zawinił. Gdy tylko udało się opuścić szpital, rozpoczęliśmy rehabilitację, gdyż byliśmy przekonani, że możemy pozbyć się wiotkości, wyćwiczyć ją. Niestety, po niespełna kilku miesiącach doszły ataki padaczkowe. Każdy z nich to tak, jakbyśmy zaczynali od zera. Odbiera wszystko, co spotka na swojej drodze, również to, co z każdym dniem rehabilitacji wyćwiczy osłabione ciało naszej córeczki.



 



Niedotlenienie okołoporodowe odebrało sprawność naszej córeczki. Napady padaczkowe niemalże niewidoczne. Nie sposób ich dostrzec gołym okiem, jednak w obrazie EEG wszystko widać jak na dłoni. Iga nie może spokojnie przespać nocy, nie może wpaść w fazę głębokiego snu – jakby cały czas czuwała. Wystarczy szmer, dźwięk odkładanej szklanki albo trzaśnięcie drzwiami, by doszło do kolejnego wyładowania w jej główce.


 

I choć w rehabilitacji nie ustajemy, staramy się systematycznie jak tylko możliwe dbać, zdrowia naszej córeczce nie możemy zwrócić. Prawidłowa budowa wszystkich narządów również mózgu utwierdza nas w przekonaniu, że nieprawidłowy przebieg porodu odebrał sprawność Idze. Wykorzystaliśmy wszystkie z możliwych dostępnych terapii, by zadbać o zdrowie i przyszłość Igi. I choć nie choruje, nie łapie infekcji, nie tworzą się bolesne przykurcze, a wraz ze wzrostem nie deformuje się kręgosłup, oznaki niedotlenienia nie chcą opuścić malej Igi. Ostatnią szansą, o którą walczy dla dziewczynki mama, jest przeszczep komórek macierzystych w Lublinie. Ich zadaniem będzie celowane działanie w niedotlenione komórki w obrębie mózgu, regeneracja ich, dzięki czemu usprawnienie wiotkiego ciała Igusi.

 


Być może o życiu decyduje przypadek. Splot nieprzewidywalnych i nieszczęśliwych po sobie następujących wydarzeń, które zostawiają piętno na całe życie. Życie, które na zawsze pozostanie inne. Póki tli się nadzieja na lepsze – rodzina dziewczynki nie ustanie w walce o odwrócenie skutków złej opieki podczas porodu dla swojej córeczki. Z końcem stycznia rozpocznie się podawanie 6 cykli komórek macierzystych. Rozpocznie się, o ile zdążymy na czas uzbierać środki. 

AKTUALIZACJA 6.02.2015r.:

29 stycznia 2015 roku odbył się pierwszy wszczep komórek macierzystych. Wszczepiono  20 000 000 komórek. Pierwsze efekty moga być widoczne po 8-10  tygodniach. Nastepny wszczep 5 marca. Nie zwalniajmy rozpędzonej lawiny naszych serc, a strach o środki finansowe przed kolejnym podaniem komórek zniknie.

Pozdrowienia

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
0%
0 zł Supported by 0 people CEL: 10,000 ZŁ