Kierowcy dla Kacperka

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

Kacperek już biegał, zaczynał mówić, wszystkiego chciał dotknąć, sprawdzić, był coraz bardziej samodzielny… Dzisiaj oddycha ze wspomaganiem – przez rurkę w maleńkiej szyjce, karmiony jest dojelitowo, przez PEGa. Najważniejszą informacją dla nas jest ta, że można go wyleczyć. Tego się trzymamy i ufamy, że ten koszmar w końcu się skończy.

Synek zaczął tracić równowagę, wymiotować. Poszliśmy do neurologa. Pierwsze badania wykryły zapalenie stawu biodrowego, więc z zaleceniami wróciliśmy do domu. To było błędne rozpoznanie. Kacperek z dnia na dzień dosłownie gasł w oczach. Kolejna wizyta u ortopedy wszystko zmieniła. Wykonano tomograf, a nagłe pogorszenie jego stanu przyczyniło się do natychmiastowego przeniesienia na blok operacyjny. Kilka godzin po założeniu zastawki odprowadzającej płyn rdzeniowo-mózgowy wydarzył się kolejny dramat. Serduszko Kacperka zatrzymało się na około 30 minut. Po reanimacji ponownie zabrano synka na blok operacyjny, gdzie wymieniono zastawkę. Byliśmy kłębkiem nerwów, strachu i szoku. Nie wiedzieliśmy, czy to wszystko jest prawdziwe. Zewsząd dochodziły różne informacje, różne nazwy i wyjaśnienia, ale dla mnie najważniejsze było jedno – gdzie jest nasz synek, czy jest bezpieczny i kiedy będziemy mogli go zobaczyć…

To nie był koniec. Niezbędna był operacja usunięcia guza, który rozrastał się i był zagrożeniem dla podstawowych funkcji życiowych. Operacja trwała wiele godzin, była bardzo skomplikowana. Ryzyko było ogromne, więc została usunięta tylko jego część. Następne dwa tygodnie to OIOM, a następnie chemioterapia na onkologii.

Operacje oraz nacisk guza spowodowały bardzo poważne powikłania – niedowład lewej strony ciała, brak odruchu przełykania oraz odkrztuszania, zez, paraliż twarzy – Kacperek wymaga stałej rehabilitacji i specjalnej pielęgnacji z uwagi na rurkę tracheo oraz PEGa. Po prawie dwóch miesiącach nerwowego wyczekiwania na wyniki badania histopatologicznego nadszedł kolejny cios – guz to jeden z najgorszych nowotworów dziecięcych – medulloblastoma, IV stopień złośliwości.

Najskuteczniejszym leczeniem jest radioterapia, lecz Kacperek jest za malutki, by ją otrzymać. Szukamy pomocy u lekarzy za granicą, jednakże wiąże się to z ogromnymi nakładami finansowymi, na które zwyczajnie nas nie stać. Rozeznanie wśród zagranicznych klinik i skuteczności leczenia kieruje nas do Włoch. Przed nami pełna kwalifikacja i kosztorys. Obawiamy się, że będą to ogromne pieniądze przy dramatycznie małej ilości czasu.

Postanowiliśmy uruchomić zbiórkę z ogromną prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszej kruszynki. Będziemy o niego walczyć, a każdy, kto zechce nas w tym wspomóc będzie dla nas nieocenionym wsparciem. Czynienie dobra jest warte wszelkich starań, a tym dobrem jest przede wszystkim zdrowie i życie naszego synka.
Rodzice i najbliżsi Kacperka
All funds accumulated in the money box were transferred
directly to the Beneficiary's account:

Kacperek już biegał, zaczynał mówić, wszystkiego chciał dotknąć, sprawdzić, był coraz bardziej samodzielny… Dzisiaj oddycha ze wspomaganiem – przez rurkę w maleńkiej szyjce, karmiony jest dojelitowo, przez PEGa. Najważniejszą informacją dla nas jest ta, że można go wyleczyć. Tego się trzymamy i ufamy, że ten koszmar w końcu się skończy.

Synek zaczął tracić równowagę, wymiotować. Poszliśmy do neurologa. Pierwsze badania wykryły zapalenie stawu biodrowego, więc z zaleceniami wróciliśmy do domu. To było błędne rozpoznanie. Kacperek z dnia na dzień dosłownie gasł w oczach. Kolejna wizyta u ortopedy wszystko zmieniła. Wykonano tomograf, a nagłe pogorszenie jego stanu przyczyniło się do natychmiastowego przeniesienia na blok operacyjny. Kilka godzin po założeniu zastawki odprowadzającej płyn rdzeniowo-mózgowy wydarzył się kolejny dramat. Serduszko Kacperka zatrzymało się na około 30 minut. Po reanimacji ponownie zabrano synka na blok operacyjny, gdzie wymieniono zastawkę. Byliśmy kłębkiem nerwów, strachu i szoku. Nie wiedzieliśmy, czy to wszystko jest prawdziwe. Zewsząd dochodziły różne informacje, różne nazwy i wyjaśnienia, ale dla mnie najważniejsze było jedno – gdzie jest nasz synek, czy jest bezpieczny i kiedy będziemy mogli go zobaczyć…

To nie był koniec. Niezbędna był operacja usunięcia guza, który rozrastał się i był zagrożeniem dla podstawowych funkcji życiowych. Operacja trwała wiele godzin, była bardzo skomplikowana. Ryzyko było ogromne, więc została usunięta tylko jego część. Następne dwa tygodnie to OIOM, a następnie chemioterapia na onkologii.

Operacje oraz nacisk guza spowodowały bardzo poważne powikłania – niedowład lewej strony ciała, brak odruchu przełykania oraz odkrztuszania, zez, paraliż twarzy – Kacperek wymaga stałej rehabilitacji i specjalnej pielęgnacji z uwagi na rurkę tracheo oraz PEGa. Po prawie dwóch miesiącach nerwowego wyczekiwania na wyniki badania histopatologicznego nadszedł kolejny cios – guz to jeden z najgorszych nowotworów dziecięcych – medulloblastoma, IV stopień złośliwości.

Najskuteczniejszym leczeniem jest radioterapia, lecz Kacperek jest za malutki, by ją otrzymać. Szukamy pomocy u lekarzy za granicą, jednakże wiąże się to z ogromnymi nakładami finansowymi, na które zwyczajnie nas nie stać. Rozeznanie wśród zagranicznych klinik i skuteczności leczenia kieruje nas do Włoch. Przed nami pełna kwalifikacja i kosztorys. Obawiamy się, że będą to ogromne pieniądze przy dramatycznie małej ilości czasu.

Postanowiliśmy uruchomić zbiórkę z ogromną prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszej kruszynki. Będziemy o niego walczyć, a każdy, kto zechce nas w tym wspomóc będzie dla nas nieocenionym wsparciem. Czynienie dobra jest warte wszelkich starań, a tym dobrem jest przede wszystkim zdrowie i życie naszego synka.
Rodzice i najbliżsi Kacperka
