
Czy usłyszymy kiedyś z ust naszej córki słowa „mamo, tato”? Prosimy, pomóż Zosi!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nasza córeczka przyszła na świat jako wcześniak. Kiedy urodziła się w 30. tygodniu ciąży, byliśmy przerażeni. Tak bardzo baliśmy się o naszą nowo narodzoną Zosię. Modliliśmy się o zdrowie, o życie, o cud.
Bardzo długo leżałam z córką w szpitalu, ponieważ pojawiły się problemy z oddychaniem. Kiedy w końcu wróciłyśmy do domu, wszystko było nie tak, jak powinno. Zosia nie rozwijała się prawidłowo, od samego początku było widać braki.
Kiedy córka skończyła rok, wykonaliśmy badania genetyczne, które odebrały nam nadzieję. U naszej córki stwierdzono zespół Chiltiona-Okura-Chunga. Ta wada genetyczna charakteryzuje się m.in. opóźnieniem rozwoju motorycznego oraz rozwoju mowy. Oprócz tego u Zosi zdiagnozowano również niedosłuch, hipotonię mięśniową, oczopląs oraz problemy z nerkami.

Zosia rozwija się ze znacznym opóźnieniem. Dopiero gdy skończyła 2,5 roku, postawiła swoje pierwsze kroki, ale do dziś nie wypowiedziała żadnego słowa. Ze względu na niedosłuch rozwój mowy jest tym bardziej utrudniony.
Choć córka nie mówi, stara się porozumiewać z nami za pomocą gestów. Niestety ten sposób komunikacji jest bardzo trudny – wielu rzeczy musimy się domyślać, a to wielokrotnie prowadzi do nieporozumień.
Zosia bardzo często łapie infekcje. Był czas, kiedy średnio co miesiąc lądowaliśmy w szpitalu. Takie pobyty za każdym razem wywołują nieprzyjemne emocje i córka zaczęła się ich bardzo bać. To również dla nas, rodziców, bardzo wymagający czas.
Córeczka na co dzień uczęszcza do żłobka. Uwielbia przebywać wśród rówieśników. Kiedy jednak patrzymy na nią i porównujemy jej rozwój do innych dzieci, widzimy przepaść. Bardzo się boimy, że Zosia nigdy im nie dorówna.

Mimo wielu przeciwności nie poddajemy się. Każda godzina rehabilitacji przynosi postępy, które napawają nas nadzieją. Wierzymy, że dzięki ciężkiej pracy i systematyczności przyszłość naszej córki będzie lepsza i bardziej bezpieczna.
Niestety, już dziś jesteśmy świadomi tego, że Zosia już przez całe życie będzie musiała uczęszczać na fizjoterapię, by to, co zostało wypracowane, się nie cofnęło. Ten fakt rzuca na nasze barki ogromny ciężar w postaci kosztów, którym musimy sprostać.
Wydatki z dnia na dzień rosną, a nasze finanse są znacznie ograniczone. Dlatego postanowiliśmy zwrócić się do Was, drodzy Darczyńcy, z prośbą o wsparcie. Wasz drobny gest, dobre słowo czy udostępnienie zbiórki to dla naszej Zosi realna pomoc. Będziemy z całego serca wdzięczni!
Rodzice Zosi