Fundraiser finished
Zosia Warchoł - main photo

Żyć bez strachu

Fundraiser goal: Rehabilitacja

Zosia Warchoł, 12 years old
Jejkowice, śląskie
rozszczep kręgosłupa , wodogłowie oraz pęcherz neurogenny oraz niedowład kończyn dolnych i stopy końsko szpotawe
Starts on: 5 November 2014
Ends on: 24 May 2015
PLN 15,000(100%)
Donated by 389 people

Fundraiser goal: Rehabilitacja

Zosia Warchoł, 12 years old
Jejkowice, śląskie
rozszczep kręgosłupa , wodogłowie oraz pęcherz neurogenny oraz niedowład kończyn dolnych i stopy końsko szpotawe
Starts on: 5 November 2014
Ends on: 24 May 2015

Fundraiser result




 

Fundraiser description

Chcieliśmy rodzicielstwa bez strachu. Bez trosk i poczucia bezsilności. Bez lekarzy, poradni, badań i kolejnych diagnoz. Pragnęliśmy stworzyć rodzinę na stabilnych fundamentach miłości i zaufania. My kochający rodzice spodziewający się owocu naszej miłości. I nasza córeczka, która miała pojawić się na świecie.
 

Promienna radość i epatujące szczęście – tak wkroczyliśmy w nasze małżeństwo z naszą córeczką, która pod serduszkiem mamy rozwijała się prawidłowo. Wierzyliśmy, że nasza pogoda ducha, miłość, wszystkie rozmowy i radości – że nasza córeczka jest tego świadkiem. Opowiadaliśmy jej każdy dzień, śpiewaliśmy i głaskaliśmy. Jak na takiego maluszka – była bardzo spokojna. Może za bardzo? Lekarz przekonywał, że wszystko jest w porządku. Że każda ciąża jest inna. A my nie mamy powodów do zmartwień.

 

W 29 tygodniu ciąży rodzice udali się na dodatkowe badanie 4D. Nowe możliwości, dzięki którym mogli zobaczyć córeczkę. Przywitać się z nią. Dodatkowa pamiątka z okresu ciąży – wspominali. To badanie zapamiętają już na zawsze – choć w niczym nie przypomina wspaniałych wspomnień. Państwa dziecko ma dziwną główkę. Podejrzewam wodogłowie. Jak to możliwe? Każda planowana kontrola odbyta. Wszystkie zlecone badania wykonane. To chyba jakaś pomyłka. Nie potrafiliśmy zrozumieć, doszukać się błędu. Gdzie zawiniliśmy, w którym momencie? Czy mogliśmy temu zapobiec?
 

Zosia Warchoł

Szpital. Dodatkowe badania. Ogromna przepuklina zlokalizowana w odcinku lędźwiowo-krzyżowym. Jak lekarz mógł to przeoczyć? Połykane w popłochu łzy i nadzieja krzycząca głośno w głowie: Zwyciężymy z tym. Mieliśmy czas na przygotowanie. Przewertowana masa artykułów, książek i blogów. Za każdym następnym coraz trudniej przyswoić kolejne wiadomości i prognozy, a właściwie ich brak. Coraz częściej pojawiające się pytanie czy nasza córeczka w ogóle przeżyje...


W styczniu na świecie pojawiła się Zosia. Mama nie usłyszała jej krzyku, nie spojrzała w jej piękne oczy. Nie mogła przytulić. Po 5 minutach pielęgniarka potwierdziła, że to dziewczynka i zniknęła. Nie na chwilę, a na całe 4 dni. Wyrwana z najbezpieczniejszego objęcia matki była w drodze do szpitala w Katowicach. Telefon. Ochrzcimy Zosię. Bez mamy, uroczystości i rodziny. Pogrążeni w dźwięku migoczącej aparatury. Tak będzie lepiej, by anioł stróż jej nie opuścił. Operacja zamknięcia przepukliny. Wszczepienie zastawki. Plastyka przepukliny… Tak wkroczyła do naszego życia.


Po 4 dniach zobaczyła ją mama. Wzruszenie, radość i strach, by tylko nie zrobić jej krzywdy. Nie mogła jej wziąć na ręce, przytulić, nakarmić. Zosia leżała na brzuszku, nie spała. Jakby cały czas czekała. Dłoń mamy, którą mogłaby otulić całe jej ciało, najpierw pogładziła jej czoło, włoski, plecy, a na końcu jej rączkę i dłoń, która gdy tylko poczuła ciepły dotyk matki, chwyciła za palec. Moc i siła. Czuła moją obecność – ze łzami wspomina mama. Poradzi sobie…


Zosia Warchoł
  

Choć w dniu narodzin Zosia nie otrzymała 10 punktów, a jej przyjściu na świat nie towarzyszył wiwat, a jedynie cicha modlitwa o jej małe życie, wytrwała. Raduje serca rodziców i za wszelką cenę próbuje pokonać świat. Wraz z pierwszymi wypowiadanymi słowami płynie bezgraniczne zaufanie, którego rodzice za wszelką cenę nie chcą zawieść. Przeszła już operację bioderek. W tej chwili rodzice skupiają się na stópkach. Wierzą, że przyjdzie dzień, w którym ich córeczka będzie mogła stanąć na swoich nóżkach. Jednak by to było możliwe, konieczna jest nieustająca rehabilitacja. 1 godzina tygodniowo, która przysługuje Zosi, to zdecydowanie za mało, by zapewnić dziewczynce w przyszłości samodzielność…



Strach w naszym macierzyństwie staje się nieunikniony. Bezwarunkowy odruch, którego nie sposób oderwać od zwyczajnych, najprostszych czynności. Podczas kamienia, przebierania czy wieczornej kąpieli. I jedyna myśl, by zrobić wszystko, by nie zawieść.  Dziecko to największe dzieło. Rodzice bez zastanowienia oddaliby życie. Wzięliby na siebie każdy ból. Poświęciliby wszystko. Trudna sytuacja finansowa doprowadziła ich w miejsce, gdzie łatwiej o dobre i wrażliwe serce… Właśnie tu i teraz pomóżmy zrobić wszystko by wpłynąć na przyszłe życie Zosi. 

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 0.30
  • mkosiore
    mkosiore
    Share
    PLN 1,015
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Share
    PLN 100
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Share
    PLN 20
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Share
    PLN 15
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10

    Kochani, pomóżmy dziecku - każda, nawet niewielka kwota ma sens. Razem tworzymy ogromną grupę wsparcia dla rodziców. Ząbki pozdrawiają wszystkich POMAGACZY.

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate