
ZŁOŚLIWY NOWOTWÓR w głowie 3-letniej Zuzi❗️Potrzebna pomoc❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, żywienie medyczne
Donate via text
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, żywienie medyczne
Fundraiser description
Piszę te słowa jako matka walcząca o swoje dziecko. Z drżącymi dłońmi i tlącym się światełkiem nadziei, że znajdą się dobre serca, które pomogą nam w tej walce. O życie.
Kilka miesięcy temu moja Zuzia nagle zaczęła wymiotować. Bolała ją głowa, drżała, ale nie z zimna, tylko jakby dostała nagle ataków padaczki. Natychmiast pojechałyśmy do naszego lekarza prowadzącego, a stamtąd skierowali nas do szpitala. Tego samego dnia dowiedziałam się, że Zuzia ma w głowie guza. Złośliwy nowotwór mózgu!
Strachu, który nam wtedy towarzyszył, nie życzę nikomu. Poznałam wtedy, czym jest koszmar, z którego za wszelką cenę chce się obudzić. Ale to nie był koszmar, nieważne ile razy nie szczypałabym się w rękę. To okrutna rzeczywistość.
Operacja odbyła się następnego dnia. Niestety podczas zabiegu została uszkodzona kość, dlatego guz został wycięty dopiero podczas następnej operacji w Warszawie. Odetchnęliśmy, ale tylko na chwilę, bo to nie koniec walki.
Zuzia przeszła już kilka cykli chemioterapii, ale przebywa na oddziale. Każde wyjście do domu kończy się osłabieniem i gorączką, dlatego jesteśmy szczególnie ostrożni. I nie ryzykujemy. Zwłaszcza kiedy Zuzia gorzej czuje się po przyjęciu chemii. Leczenie działa, ale na razie jest to chemia ogólna.
Kolejne badania kontrolne dadzą nam więcej odpowiedzi, a do tego czasu musimy czekać. W strachu, obserwując jak ta słodka, niewinna dziewczynka, zamiast bawić się ukochanymi zabawkami w swoim pokoju, przyzwyczaja się do ścian szpitala, badań, wkłuć, zmiany sal, wlewów… To nie jest życie dla dziecka.
Nie wiemy, co przyniesie przyszłość i to jest najgorsze. Koszty i tak są ogromne, a mogą przecież wzrosnąć! A co jeśli przyjdzie wznowa? Jeśli stan się pogorszy? Dlatego prosimy o pomoc. Każdy gest pomoże nam się przygotować na tę walkę, zabezpieczyć leczenie, rehabilitację i w końcu doczekać dnia, w którym już ostatecznie zabierzemy Zuzię do domu. Uśmiechniętą, zdrową. Bez śmiertelnej choroby.
Ewa, mama