
Adam ratował ludzi i dobytek – teraz sam walczy o życie!
Fundraiser goal: Pilne leczenie nowotworu, badania, tomograf,
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Pilne leczenie nowotworu, badania, tomograf,
Fundraiser description
Adam ma dopiero 37 lat. Jego synek w przyszłym roku pójdzie do komunii. Córeczka ma 12 lat i tyle samo czasu Adam walczy o to, by zostać przy swojej rodzinie! 12 lat od diagnozy – rak – złośliwy czerniak, który chce go zabić.
Kiedy pojawiła się choroba, nie wiedziałem, czy uda mi się wyrwać kolejny rok życia. Ale nawet na chwile się nie poddałem. W domu czekała rodzina, praca, obowiązki. Nie mogłem wszystkich rozczarować. Trzymałem w garści chorobę przez 12 lat, wróciłem do pracy, do Straży i obowiązków rodzinnych. Czułem, że jestem silniejszy niż czerniak, który przez te lata do mnie wracał! Choroba ta uaktywnia się i wycisza – naprzemiennie. Przez te lata, pojawiały się przerzuty do płuc, jamy brzusznej, węzłów chłonnych. Przeszedłem już kilka operacji, które dały kilka lat spokoju, ale nie zlikwidowały choroby.

Choroba pozwalała mi ratować innych!
Cieszyłem się, że mogę w miarę normalnie funkcjonować, że choć jestem chory, to mogę dalej żyć, pracować, bawić się z dziećmi. Jestem strażakiem – mimo choroby, z którą się zmagam, często wyjeżdżałem na akcję, ratując czyjeś zdrowie, życie i mienie. Nikt nie podejrzewał, że silny mężczyzna, który gasi pożary, wobec niektórych rzeczy pozostaje bezradny.
Cios przyszedł niespodziewanie, kiedy już przyzwyczaiłem się do tych kontroli… To właśnie podczas kontrolnych badań pod koniec 2020r., usłyszeliśmy informację, która całkowicie zwaliła nas z nóg. Pojawiły się przerzuty w mózgu, które natychmiast zoperowano, niestety już po kilku miesiącach od operacji powstały nacieki w tym samym miejscu.

Koszmarnie drogi lek to ostatnia szansa!
Lekarze nie ukrywali przede mną, że moje szanse są już bardzo małe, a metody leczenia już się skończyły. Wróciłem do domu załamany. Patrzyłem w oczy moich małych dzieci, mojej żony i nie potrafiłem nic powiedzieć…
Od lekarzy otrzymaliśmy informację, że został nam ostatni lek, który podaruje mi nadzieję na życie. Koszmarnie drogi, zupełnie poza naszym zasięgiem. Jedna dawka to koszt 91000zł, kuracja złożona jest z 4 dawek, z czego tylko dwie są refundowane. Za kolejną dawkę muszę zapłacić do 14 września, inaczej leczenie zostanie przerwane, a mi pozostanie pożegnać się z rodziną…

Dramatycznie mało czasu!
Nigdy nie sądziłem, że przyjdzie mi opowiadać moją historię tutaj wśród innych ludzi, którzy czekają na ratunek – często na swoją ostatnią szansę...
Kolejna dawka musi być podana do 14 września, więc mam niewiele ponad miesiąc! Błagam Was o pomoc, bez której nie mam żadnych szans, by zdobyć ten wyjątkowo drogi lek. Tego pożaru, który tli się w moim organizmie, nie umiem sam ugasić. Jestem zależny od czasu, lekarzy i pieniędzy. Mam małe dzieci, które przecież muszę jeszcze wychować!
Za każdą pomoc bardzo dziękuję! Adam