
Potrzebny lek ratujący życie Eweliny❗️Proszę Cię, pomóż - chcę tu zostać, chce żyć!
Fundraiser goal: Zakup nierefundowanego leku ratującego życie
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Zakup nierefundowanego leku ratującego życie
Fundraiser description
PILNE! Proszę o pomoc, żeby kupić lek, od którego zależy moje życie! Mam tylko 32 lata… i coraz mniej czasu na ratunek. W połowie marca muszę przyjąć kolejną dawkę leku, na którą brakuj środków...
Mam na imię Ewelina i 4 lata usłyszałam diagnozę, która zabrała mi całe dotychczasowe życie - nowotwór! Niestety choroba atakuje bezlitośnie i jest już rozsiana, powoli kończą się moje opcje. Potrzebuję pomocy, bo tak bardzo się boję... Proszę, pomóż mi walczyć o życie, które tak bardzo kocham!
Jeszcze niedawno pracowałam w żłobku. Każdego dnia otaczały mnie dziecięcy śmiech, małe rączki wyciągnięte do przytulenia i zwykła, codzienna radość życia. Bardzo lubiłam tę pracę. Myślałam, że przede mną jeszcze tyle planów, tyle lat… Dziś moją codziennością są szpitale, badania i kolejne próby zatrzymania choroby, która nie chce się zatrzymać.
Zachorowałam w 2022 roku. Chorobę wykryto przypadkowo... Na prześwietleniu klatki piersiowej okazało się, że w śródpiersiu jest guz! Chłoniak, small lymphocytic B-cell lymphoma– rzadki nowotwór układu chłonnego! Nikt nie jest przygotowany na taką diagnozę i na zostanie pacjentem onkologicznym, zwłaszcza w wieku zaledwie 28 lat. Przez 2 lata żyłam nadzieją, że chorobę udało się opanować. Regularnie przechodziłam badania PET i pozostawałam pod opieką hematologa.
Niestety w połowie 2024 roku mój stan się pogorszył... Zaczęłam odczuwać ból po lewej stronie żeber. Po 8 miesiącach musiałam przerwać pracę w żłobku... Badania wykazały progresję choroby. Powstał kolejny guz – na żebrze – oraz powiększył się ten główny w śródpiersiu. Wynik histopatologii przyniósł kolejną, jeszcze trudniejszą diagnozę – follicular dendritic cell sarcoma, niezwykle rzadki i agresywny mięsak! Nowotwór zmutował i stał się jeszcze bardziej trudniejszy do leczenia!

Od tego czasu moja codzienność jest podporządkowana intensywnemu walce o to, by tu zostać, by żyć. Przyjęłam 3 cykle chemioterapii, niestety badanie PET z kwietnia pokazało kolejną progresję choroby – pojawiły się nowe ogniska w kościach, m.in. w biodrach i żuchwie. Potem przyszła kolejna chemia, niestety po dwóch cyklach dostałam silnej reakcji uczuleniowej i leczenie trzeba było zmienić. Kontynuowałam je do września 2025 roku… ale choroba znów ruszyła dalej!
W październiku lekarze włączyli kolejną terapię nowym lekiem. Badania z grudnia przyniosły chwilę oddechu – choroba została zahamowana. Niestety pojawił się nowy guz przy obojczyku. Kolejna tomografia w lutym tego roku potwierdziła, że nowotwór znów atakuje...
Dziś zmiany są już w wielu miejscach mojego ciała: w śródpiersiu, w żebrze, w lewym płucu, w żuchwie, w obojczyku i w biodrach... Nowotwór jest bezlitosny. Ból jest nie do wytrzymania. Przeszłam też radioterapię przeciwbólową, aby choć trochę zmniejszyć moje cierpienie.
Lekarze mówią wprost – możliwości leczenia w Polsce praktycznie się wyczerpały. Zalecono mi kontynuować terapię lekiem, który dostaję od października... Niestety moja sytuacja zmieniła się i lek nie będzie już dla mnie refundowany! Koszt miesięcznej kuracji to prawie 10 000 złotych!
Dla mnie to ogromna kwota. Od listopada 2024 roku nie jestem w stanie pracować. W połowie 2025 roku przyznano mi rentę – wystarcza na podstawowe potrzeby, ale nie na tak drogie leczenie... A to może być dopiero początek kosztów. Bardzo możliwe, że wkrótce będę musiała szukać dalszego leczenia za granicą...
Mam zaledwie 32 lata. Nie jestem gotowa się poddać. Bardzo proszę o pomoc w opłaceniu leczenia i leku, który daje mi szansę na zatrzymanie choroby. Każda wpłata to dla mnie kolejny dzień nadziei, kolejny krok dalej. Chciałabym jeszcze tyle zobaczyć, poznać świat... Wrócić na Kretę, która tak mi się podobała.
Dziękuję z całego serca za każdą pomoc i każde udostępnienie mojej historii. To dzięki ludziom o wielkich sercach wciąż mogę wierzyć, że ta droga jeszcze się nie kończy...
Ewelina