
Zamiast pierwszej klasy diagnoza - nowotwór mózgu❗️Walczymy o życie 8-letniego Gabrysia!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja Gabrysia
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja Gabrysia
Fundraiser description
Guz mózgu, medulloblastoma - usłyszeliśmy 2 września i w jednej chwili nasz świat rozpadł się na kawałki. Gabryś miał zacząć pierwszą klasę, był taki szcześliwy... Dopiero co doszedł do siebie po operacji, 30. (!) w jego krótkim życiu... Zamiast szkoły czekał go tym razem szpital i oddział onkologii.
W jednej chwili straciliśmy wszystko, co wypracowywaliśmy latami. Do teraz staraliśmy się dawać sobie radę sami, ale teraz już nie mamy wyjścia... Musimy prosić o pomoc, by uratować Gabrysia. Od tego zależy życie naszego synka!
Czasami wciąż trudno uwierzyć nam w to, co nas spotkało... Gabryś od pierwszych chwil życia nie miał łatwo. Kiedy się urodził, zaczął się dusić... Miał zaledwie 2 dni, kiedy znalazł się na operacyjnym stole. Od tamtej pory operacje stały się częścią jego dzieciństwa.
Potem dochodziły kolejne problemy... Kiedy synek miał 11 miesięcy, trafiliśmy do poradni genetycznej. Okazało się, że Gabryś jest wyjątkowo nie tylko dla nas, ale i dla medycyny. Cierpi na zespół CHARGE. To schorzenie, które wywołuje wady wrodzone wielu układów, zdarzające się raz na 10 000 urodzeń. Spowodowane jest mutacją jednego genu. Gabryś urodził się m..in. z rozszczepem wargi i całkowitym brakiem podniebienia, obustronną głuchotą, atrezją przełyku, uszkodzonym błędnikiem...

Przez te lata robiliśmy wszystko, żeby wyprowadzić synka na prostą i polepszyć jego naprawdę kiepski stan zdrowia. Wszystko było podporządkowe leczeniu i rehabilitacji... Gabryś miał 35 godzin rehabilitacji tygodniowo. Przeszedł wiele operacji. Ciężka praca przynosiła efekty i doprowadziła synka do naprawdę dobrego stanu... Nauka słyszenia dzięki implantowi, nauka mowy mimo rozszczepu, ćwiczenia równowagi, ruchu. Krok po kroku doganialiśmy świat. Duża w tym zasługa samego Gabrysia, który jest bardzo pracowity, bystry i dzielny.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastapi we wrześniu... Nikt. A jednak. Dzieci z zespołami genetycznymi również mogą - jak wszystkie inne dzieci - zachorować na ciężką chorobę onkologiczną. Przypadkiem – podczas kontrolnego tomografu - implantu ślimakowego lekarze zobaczyli coś, czego nikt się nie spodziewał. Ogromna zmiana w głowie... Guz mózgu. Diagnoza: medulloblastoma IV stopnia.
2 września zamiast do szkolnej klasy trafiliśmy do szpitala. Konieczna była natychmiastowa operacja – było tak źle, że Gabryś wymiotował co 3 minuty. Guz został usunięty, ale cena była ogromna: uszkodzone nerwy wzrokowe, drżenie rąk, niedokrwienie nóg, zawroty głowy... Potem zaczęła się leczenie chemioterapię, które trwa do dziś.
Organizm syna jest wycieńczony. W ciągu miesiąca schudł 9 kilogramów – dziś waży 17 kg. Jak na 8-latka to dramat... Przed nami długie, wyczerpujące leczenie. Czeka nas wyjazd 550 km od domu na naświetlania protonowe w Krakowie, a potem około 1,5 roku chemioterapii podtrzymującej, kolejne badania, strach przed przerzutami... Długie miesiące poza domem, kolejne koszty, kolejne wyzwania.

Nie wiemy, co nas czeka w walce z nowotworem... Do strachu o życie synka dochodzi tez żal, że straciliśmy to, na co Gabryś pracował latami... Musieliśmy przerwać wszystkie rehabilitacje, które dawały mu szansę na samodzielność. To one budowały jego przyszłość. Walka z guzem mózgu i leczenie onkologiczne, które samo w sobie ma wiele skutków ubocznych, spowodowały, że wszystko się cofnęło.
Gabryś jest niezwykle świadomy swojej choroby. Podchodzi do zabiegów z uśmiechem. Zadaje mnóstwo pytań i chce jak najwięcej wiedzieć. Jest waleczny. Dojrzały ponad swój wiek. Nie pyta nawet, kiedy wrócimy do domku - wie, że jego domem jest teraz oddział onkologii. Ale on nie powinien być taki dzielny. On powinien być po prostu dzieckiem...
Dlatego dziś prosimy o pomoc. Potrzebujemy środków na leczenie, wyjazdy, rehabilitację i dalszą walkę o życie syna. Musimy odzyskać to, co straciliśmy... Gabryś potrzebuje zajęć codziennie, a teraz nie mamy nic. Czeka nas naprawdę długa walka.
Będziemy wdzięczni za każdą pomoc. Każda wpłata to realne wsparcie w ratowaniu naszego synka. Nie pozwólmy, by nowotwór odebrał mu jeszcze więcej...