Fundraiser finished
Kamilek Dziurdziński - main photo

Kamilek umiera❗️ Tylko leczenie w Rzymie daje nadzieję! Mamy 1 dzień na ratunek❗️

Fundraiser goal: Pilne leczenie onkologiczne w Bambino Gesu w Rzymie

Fundraiser started by:
Kamilek Dziurdziński, 6 years old
Lubnów, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy rdzenia kręgowego i nerwów czaszkowych
Starts on: 23 August 2021
Ends on: 1 October 2021
PLN 427,026(104.97%)
Donated by 11808 people

Fundraiser goal: Pilne leczenie onkologiczne w Bambino Gesu w Rzymie

Fundraiser started by:
Kamilek Dziurdziński, 6 years old
Lubnów, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy rdzenia kręgowego i nerwów czaszkowych
Starts on: 23 August 2021
Ends on: 1 October 2021

Fundraiser result

Los nas nie oszczędził – na Kamila zapadł najgorszy wyrok śmierci ! Nasze kochane słoneczko trafiło do hospicjum i miał czekać na śmierć. W tamtym momencie nasz świat się zatrzymał – śmierć dziecka jest śmiercią rodzica.

Kamil Dziurdziński

Ale ten rok też nam przyniósł nadzieję ! Postawił armię Aniołów tu na ziemi, którzy zrobili wszystko, aby Kamil mógł witać kolejny rok !
Każdego roku będziemy kłaniać się w pas każdemu, kto dołożył cegiełkę, co złożył ręce do Boga i pomógł ratować nasz Skarb, naszego Kamilka.
Kamilek dzisiaj z uśmiechem na buzi wita nowy rok w rodzinnym gronie w Polsce !

Witamy rok w którym wyzdrowieje !
Zrobimy wszystko, aby zakończyć rok 2022 w bardzo dobrej formie, a zarazem leczenie onkologiczne!

Fundraiser description

On umiera! Tracimy nasze dziecko, wiedząc, że wciąż jest nadzieja! Kamilek ma tylko półtora roczku – to nasz kochany synek, który od kilku tygodnie żyje z wyrokiem śmierci! W Polsce nie ma już dla niego żadnej nadziei. Lekarze proponują nam hospicjum i czekanie na śmierć! Cudem dotarliśmy do kliniki w Rzymie! Tam padły słowa, których trzymamy się ze wszystkich sił – Wasz synek ma szanse, ale musicie być u nas najwcześniej, jak się da, najlepiej w ciągu 72 godzin! Jesteśmy załamani, bo chcemy ratowac życie naszego dziecka. Trzymamy je na rękach patrzymy w jego przestraszone oczka, a sami nie potrafimy zrobić nic. Błagamy Was o pomoc. Maksymalnie mamy 4 dni na ratunek – jeśli się nie uda, będziemy musieli pożegnać się z naszym dzieckiem. Nie umiemy i nie możemy tego zrobić…

Od maja 2021 roku zaczęły się problemy. Chodziliśmy z maluszkiem na wizyty prywatne oraz na NFZ. Diagnoza była jedna i powtarzana przez wielu specjalistów: zapalnie jelit i problemy z gazami. W Lipcowy wieczór 17 lipca Kamil zwymiotował i opróżnił jelita w bardzo dużej ilości a jego dziecięce nóżki przestały funkcjonować i pojawiła się bardzo wysoka gorączka. Pojechaliśmy na pogotowie, a tam postawili diagnozę grypopodobnych dolegliwości i zapewnili, że to przejdzie i wszystko będzie dobrze. Wróciliśmy do domu spokojni i z zapewnieniem, że nic wielkiego się nie dzieje. W poniedziałek 19 lipca Kamil nie mógł usiąść samodzielnie, a co gorsza rączki również przestały być aktywne. Wtedy już wiedzieliśmy, że coś dzieje się niepokojącego z naszym aniołkiem.

Kamil Dziurdziński

Natychmiast skierowaliśmy się do szpitala dziecięcego, a tam zrobiony został tomograf. Pewnie już możecie się domyślić, że od lekarzy i tym razem nic nie usłyszeliśmy. Przetransportowano Kamilka do szpitala pediatrycznego, gdzie następnego dnia na podstawie wyników badań postawiono diagnozę : zapalenie rdzenia kręgowego. 

Zostało podjęte leczenie w tym konkretnym kierunku przez następne 3 tygodnie, lecz lekarze nie uzyskali takich postępów, jakich się spodziewali. Te trzy tygodnie straliciliśmy bezpowrotnie, lecząc Kamilka w zupełnie innym kierunku. Kamilek stopniowo zaczął ruszać rączkami i palcami u stóp, ale to było za mało.

W końcu zostaliśmy skierowani do Warszawy do kliniki. Warszawscy lekarze uznali, że konieczne jest zrobienie biopsji na widocznym w wynikach badań guzie. Po tygodniu czekania dostaliśmy wyrok – guz śródrdzeniowy!C3-L2. Jest to nieoperacyjny nowotwór złośliwy  rdzenia kręgowego, nerwów czaszkowych i innych części centralnego systemu nerwowego. Tego samego dnia wypisano nas do domu. Ze śmiertelną diagnozą w ręce, ze łzami w oczach i przerażonym dzieckiem na rękach. Świat przestał mieć znaczenie. Nie wiedzieliśmy co teraz, jak mamy dalej żyć wiedząc, że Zycie Kamilka się kończy… Tak ogromnego bólu może doświadczyć tylko rodzic dziecka, na które czeka śmierć.

Kamil Dziurdziński

W poniedziałek stawiliśmy się do kliniki w Katowicach I według lekarzy z tamtejszej kliniki mamy zgodzić się na chemię, mimo że mówią nam, że nasz malutki Kamil tego nie przetrwa… Rozkładając ręce, zaproponowali nam hospicjum. Nie będą walczyć o nasze dziecko, nie będą leczyć! Błagamy o pomoc w ratowaniu naszego jedynego dziecka! Błagamy!

Potrzebujemy pomocy dobrych ludzi, którzy nie są obojętni na krzywdę, która spotkała nasze dziecko. Opcje leczenia w naszym kraju zostały wyczerpane, a lekarze mówią, że nie są w stanie nam pomóc. Myśląc o naszym kochanym aniołku, nie jesteśmy w stanie się z tym pogodzić, a tym bardziej poddać. Chcemy zawalczyć o jego dopiero, co rozpoczęte życie. Mamy informacje, że klinika Ospedale Pediatrico Bambino Gesu w Rzymie chce nam pomóc w ratowaniu życia Kamila – tylko oni chcę podjąć się leczenia, a my nie możemy stracić tej szansy na uratowanie dziecka! Niestety koszty są bardzo duże i nie stać nas na opłacenie leczenia. Błagamy Was o pomoc. Zbiórka została ustawiona na 4 dni, bo więcej czasu nasz synek już nie ma. Jeśli chcemy go uratować, musimy działać od razu. Błagamy Was o ten cud!

Rodzice Kamisia

––––––––

Licytacje dla Kamilka (opens a new tab)

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Kamila Gawkowska
    Kamila Gawkowska
    Share
    PLN 25
  • Marek
    Marek
    Share
    PLN 100

    Zdrówka 👍

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Monika
    Monika
    Share
    PLN 20

Kamilek Dziurdziński is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate