Gdy życie zostało wycenione, a walka trwa z dala od domu... Ratujemy Samantę!

Goal: opłacenie 20% kosztów leczenia nowotworu we Francji, sprzęt medyczny
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
13 days left
Supported by 5 152 people
140 126 zł (58,76%)
To reach our goal: 98 332 zł
Donate

Samanta Fatek, 10 years

Radom, mazowieckie

Ostra białaczka limfoblastyczna

Started: 03 September 2018
Ends: 30 October 2018

Wakacje za granicą zmieniły się w koszmar walki o życie… Jeszcze niedawno moja córeczka była okazem zdrowia. Pojechała z dziadkiem na wakacje do Francji, do wujka, który tam pracował. Po tygodniu dostałam telefon ze szpitala - “Pani córka ma białaczkę. Proszę przyjechać jak najszybciej”. Samanta umierała, nie można było czekać - leczenie zaczęło się od razu. Niestety, musimy za nie dopłacić… Przed nami długa, trudna i kosztowna droga. Proszę, pomóżcie uratować moją córeczkę…

Samanta Fatek

15 lipca - upragniony dzień wyjazdu do Francji. Samanta tak się cieszyła na spotkanie z rodziną, u której pracuje mój brat! Któregoś dnia pojechali na basen, córeczka była szczęśliwa. Niestety - wieczorem zaczęła ją boleć głowa. Sądziliśmy, że to przez słońce, cały dzień w upale na dworze, że musi odpocząć… Niestety, mijały dni, a było coraz gorzej. Kryzys nastąpił kilka dni później, w środku nocy. Rozpoczął się wyścig z czasem… Zawieźli Samantę do najbliższego szpitala. Już pierwsze badania pokazały, że z córeczką dzieje się coś złego… Zdrowe dziecko ma ok. 10-20 tysięcy krwinek białych. Moje dziecko miało ich ponad 600 tysięcy!

Samanta została nagle wyrwana z cudownego świata dzieciństwa, z wakacji marzeń trafiła do szpitala. Lekarze musieli działać od razu, w każdej chwili mogło stać się najgorsze! Już o 3 w nocy karetka na sygnale zawiozła córeczkę do Tuluzy, na onkologię. Dowiedziałam się o wszystkim następnego dnia rano, gdy zadzwonili ze szpitala. Zostawiłam wszystko i właściwie tak jak stałam, pierwszym lotem poleciałam do córeczki…

Samanta Fatek

Nie pamiętam drogi, chyba całą przepłakałam. To był koszmar, którego nie życzę żadnemu rodzicowi… Bardzo pomogli nam lekarze i personel z francuskiego szpitala. Wszystko spokojnie nam wyjaśnili, załatwili tłumacza, opowiadali Samancie o wszystkim, co się będzie z nią działo. I najważniejsze - dostaliśmy nadzieję, że ten nowotwór uda się pokonać! Mieliśmy spędzić tydzień w szpitalu, a potem pojechać do Polski na chemioterapię. Niestety, choroba postanowiła pokrzyżować nasze plany.

Byliśmy już na lotnisku, do ostatniej chwili pod opieką medyczną. Córeczka na wózku inwalidzkim, pełna gotowość do startu. Chwilę przed wejściem na pokład zbladła, opadła z sił, zaczęła wymiotować. Tłumaczyliśmy sobie, że to tylko chwilowe, że przez stres, że za kilka godzin będziemy w szpitalu w Warszawie, gdzie już na nas czekali. Miało być już dobrze… Po wejściu na pokład było tylko gorzej. Leciała mi przez ręce, nie miała już nawet czym wymiotować, tylko torsje raz za razem wstrząsały jej wymęczonym ciałem. Po rozmowie lekarzy, pilota i stewardessy zapadła decyzja - Samanta musi jak najszybciej wracać do szpitala.

Znowu karetka na sygnale. Nie wróciliśmy do kraju, musieliśmy zostać na pierwszy etap chemii we Francji…

Samanta Fatek

Szpital i opieka tam jest fantastyczna - na najwyższym poziomie, czujemy się tu bezpieczni. Niestety, jesteśmy daleko od domu, od bliskich, od młodszego rodzeństwa Samanty. I co najważniejsze - nie stać na na leczenie tutaj… NFZ pokrywa 80% kosztów. Resztę musimy zapłacić sami. Przy leczeniu onkologicznym to kwoty sięgające nawet kilkuset tysięcy złotych! Mamy kosztorys na trzy miesiące - tyle będziemy musiały tu zostać w najgorszym wypadku. Chcemy jednak wracać do Polski jak najszybciej. Już za kilka dni dowiemy się, czy będzie to możliwe. Wszystko zależy od tego, czy białaczka pozwoli nam jechać…

Samantę czeka 2,5-letnie leczenie - najpierw półroczna całkowita izolacja… Młodsze dzieci muszą się przeprowadzić do dziadków. Trzeba wymienić materace, pościel, wszystko musi być jednorazowe. Każda, najmniejsza infekcja może doprowadzić do śmierci. To wszystko przed nami, jeszcze mnóstwo łez, bólu i cierpienia, ale najważniejsza jest nadzieja, że uda się pokonać raka! Samanta straciła swoje piękne jasne włoski, straciła wakacje, staci jeszcze wiele miesięcy... To jednak nic w porównaniu ze stratą życia - do tego nie możemy dopuścić!

Samanta Fatek

To miały być piękne wakacje, dzisiaj Samanta miała pójść do piątej klasy, rozmawiać z koleżankami i kolegami o pięknych przygodach… Zamiast tego walczy o życie daleko od domu, od rodziny. Jest wzorową uczennicą, kocha aktywność, jazdę na rolkach. Uwielbiała pomagać słabszym - była wolontariuszką. Ma dopiero 10 lat, to przecież nie czas, by walczyć z rakiem, nie czas, by umierać… Wierzymy, że z Waszą pomocą i wsparciem wielu ludzi dobrych serc wyrwiemy Samantę ze szponów raka. Prosimy, pomóżcie nam zapłacić za leczenie nowotworu we Francji i wrócić do Polski. Obiecujemy, że się nie poddamy białaczce!

Sylwia, mama Samanty

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
13 days left
Supported by 5 152 people
140 126 zł (58,76%)
To reach our goal: 98 332 zł
Donate

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość