Samanta Fatek - main photo

Gdy życie zostało wycenione, a walka trwa z dala od domu... Ratujemy Samantę!

Fundraiser goal: opłacenie 20% kosztów leczenia nowotworu we Francji, sprzęt medyczny

Fundraiser organizer:
Samanta Fatek
Radom, mazowieckie
Ostra białaczka limfoblastyczna – wznowa
Starts on: 30 August 2018
Ends on: 30 October 2018
PLN 152,214(63.83%)
Donated by 5428 people
Rest in peace

Fundraiser goal: opłacenie 20% kosztów leczenia nowotworu we Francji, sprzęt medyczny

Fundraiser organizer:
Samanta Fatek
Radom, mazowieckie
Ostra białaczka limfoblastyczna – wznowa
Starts on: 30 August 2018
Ends on: 30 October 2018

Niestety, po powrocie do Polski, na trzecim etapie leczenia okazało się, że białaczka jest sprytniejsza... Konieczny był nowy protokół leczenia. Przed czwartym blokiem chemioterapii już było wiadomo, że przeciwnik jest zbyt silny – zajęcie szpiku przez nowotwór oceniono na 90%. Konieczne jest zorganizowanie nowej zbiórki na leczenie nierefundowanym lekiem – informacja z dnia 10 czerwca 2019.

____________

Nie musimy przedłużać zbiórki, ponieważ jak się okazuje, zebrane środki wystarczą zarówno na opłacenie kosztów leczenia we Francji (NFZ dokłada 80%), jak i dalsze leczenie w Polsce oraz zakup niezbędnego sprzętu medycznego - wszystko po to, by Samanta wygrała z nowotworem!

Dziewczynka była w szpitalu we Francji 1,5 miesiąca (było ryzyko, że będzie musiała spędzić tam aż kwartał). Na szczęście jej stan poprawił się na tyle, że możliwy był powrót do kraju i dalsze leczenie już tutaj, w Polsce.

Dziękujemy za to, że byliście z nami w tej walce! 

Samanta Fatek

Fundraiser description

Wakacje za granicą zmieniły się w koszmar walki o życie… Jeszcze niedawno moja córeczka była okazem zdrowia. Pojechała z dziadkiem na wakacje do Francji, do wujka, który tam pracował. Po tygodniu dostałam telefon ze szpitala - “Pani córka ma białaczkę. Proszę przyjechać jak najszybciej”. Samanta umierała, nie można było czekać - leczenie zaczęło się od razu. Niestety, musimy za nie dopłacić… Przed nami długa, trudna i kosztowna droga. Proszę, pomóżcie uratować moją córeczkę…

Samanta Fatek

15 lipca - upragniony dzień wyjazdu do Francji. Samanta tak się cieszyła na spotkanie z rodziną, u której pracuje mój brat! Któregoś dnia pojechali na basen, córeczka była szczęśliwa. Niestety - wieczorem zaczęła ją boleć głowa. Sądziliśmy, że to przez słońce, cały dzień w upale na dworze, że musi odpocząć… Niestety, mijały dni, a było coraz gorzej. Kryzys nastąpił kilka dni później, w środku nocy. Rozpoczął się wyścig z czasem… Zawieźli Samantę do najbliższego szpitala. Już pierwsze badania pokazały, że z córeczką dzieje się coś złego… Zdrowe dziecko ma ok. 10-20 tysięcy krwinek białych. Moje dziecko miało ich ponad 600 tysięcy!

Samanta została nagle wyrwana z cudownego świata dzieciństwa, z wakacji marzeń trafiła do szpitala. Lekarze musieli działać od razu, w każdej chwili mogło stać się najgorsze! Już o 3 w nocy karetka na sygnale zawiozła córeczkę do Tuluzy, na onkologię. Dowiedziałam się o wszystkim następnego dnia rano, gdy zadzwonili ze szpitala. Zostawiłam wszystko i właściwie tak jak stałam, pierwszym lotem poleciałam do córeczki…

Samanta Fatek

Nie pamiętam drogi, chyba całą przepłakałam. To był koszmar, którego nie życzę żadnemu rodzicowi… Bardzo pomogli nam lekarze i personel z francuskiego szpitala. Wszystko spokojnie nam wyjaśnili, załatwili tłumacza, opowiadali Samancie o wszystkim, co się będzie z nią działo. I najważniejsze - dostaliśmy nadzieję, że ten nowotwór uda się pokonać! Mieliśmy spędzić tydzień w szpitalu, a potem pojechać do Polski na chemioterapię. Niestety, choroba postanowiła pokrzyżować nasze plany.

Byliśmy już na lotnisku, do ostatniej chwili pod opieką medyczną. Córeczka na wózku inwalidzkim, pełna gotowość do startu. Chwilę przed wejściem na pokład zbladła, opadła z sił, zaczęła wymiotować. Tłumaczyliśmy sobie, że to tylko chwilowe, że przez stres, że za kilka godzin będziemy w szpitalu w Warszawie, gdzie już na nas czekali. Miało być już dobrze… Po wejściu na pokład było tylko gorzej. Leciała mi przez ręce, nie miała już nawet czym wymiotować, tylko torsje raz za razem wstrząsały jej wymęczonym ciałem. Po rozmowie lekarzy, pilota i stewardessy zapadła decyzja - Samanta musi jak najszybciej wracać do szpitala.

Znowu karetka na sygnale. Nie wróciliśmy do kraju, musieliśmy zostać na pierwszy etap chemii we Francji…

Samanta Fatek

Szpital i opieka tam jest fantastyczna - na najwyższym poziomie, czujemy się tu bezpieczni. Niestety, jesteśmy daleko od domu, od bliskich, od młodszego rodzeństwa Samanty. I co najważniejsze - nie stać na na leczenie tutaj… NFZ pokrywa 80% kosztów. Resztę musimy zapłacić sami. Przy leczeniu onkologicznym to kwoty sięgające nawet kilkuset tysięcy złotych! Mamy kosztorys na trzy miesiące - tyle będziemy musiały tu zostać w najgorszym wypadku. Chcemy jednak wracać do Polski jak najszybciej. Już za kilka dni dowiemy się, czy będzie to możliwe. Wszystko zależy od tego, czy białaczka pozwoli nam jechać…

Samantę czeka 2,5-letnie leczenie - najpierw półroczna całkowita izolacja… Młodsze dzieci muszą się przeprowadzić do dziadków. Trzeba wymienić materace, pościel, wszystko musi być jednorazowe. Każda, najmniejsza infekcja może doprowadzić do śmierci. To wszystko przed nami, jeszcze mnóstwo łez, bólu i cierpienia, ale najważniejsza jest nadzieja, że uda się pokonać raka! Samanta straciła swoje piękne jasne włoski, straciła wakacje, staci jeszcze wiele miesięcy... To jednak nic w porównaniu ze stratą życia - do tego nie możemy dopuścić!

Samanta Fatek

To miały być piękne wakacje, dzisiaj Samanta miała pójść do piątej klasy, rozmawiać z koleżankami i kolegami o pięknych przygodach… Zamiast tego walczy o życie daleko od domu, od rodziny. Jest wzorową uczennicą, kocha aktywność, jazdę na rolkach. Uwielbiała pomagać słabszym - była wolontariuszką. Ma dopiero 10 lat, to przecież nie czas, by walczyć z rakiem, nie czas, by umierać… Wierzymy, że z Waszą pomocą i wsparciem wielu ludzi dobrych serc wyrwiemy Samantę ze szponów raka. Prosimy, pomóżcie nam zapłacić za leczenie nowotworu we Francji i wrócić do Polski. Obiecujemy, że się nie poddamy białaczce!

Sylwia, mama Samanty

Select a tag
Sort by