Your browser is out-of-date and some website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching fundraisers, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Uciec przed śmiercią. Trwa wyścig o życie Weroniki!

Weronika Pytel
Fundraiser finished

Uciec przed śmiercią. Trwa wyścig o życie Weroniki!

Fundraiser goal:

immunoterapia przeciwciałami anty GD-2 Dituximab beta

Weronika Pytel, 7 years old
Gostynin, mazowieckie
Złośliwy nowotwór - neuroblastoma IV st.
Starts on: 04 December 2017
Ends on: 27 February 2018

Fundraiser description

Weronika straciła dzieciństwo, zanim jeszcze się rozpoczęło. Tak trudno jest przyjąć do wiadomości, że ukochane dziecko umiera… Moja 2-letnia córeczka ma złośliwego raka w IV stadium - neuroblastomę. Widziałam już śmierć, która chciała ją zabrać; widziałam raka, który rozpanoszył się w całym jej maleńkim organiźmie; musiałam patrzeć na łzy i grymas bólu, który wykrzywiał twarz mojemu dziecku. Nie mogę jednak dać za wygraną, pozwolić rakowi jej zabrać, choć serce krzyczy z rozpaczy. Weronika się nie poddaje, więc i ja muszę walczyć! Leczenie trwa, przed nami immunoterapia. Jednak nie jest refundowana… A to jedyna szansa Weronisi na pokonanie nowotworu! Błagam o pomoc… Nie mogę pozwolić mojej córeczce umrzeć…

Weronika Pytel

Zaledwie w maju skończyła 2 latka. Nigdy nie chorowała, dlatego gdy zaczął boleć brzuszek, szybko pojechaliśmy do lekarza. To był koniec lipca. Pediatra zbagatelizował problem, powiedział, że pewnie robaki i przepisał specjalny płyn. Jednak dni mijały, a poprawy nie było. Córeczka coraz bardziej płakała, nieustannie trzymając się za brzuszek. Wtedy nie podejrzewałam nawet, że w środku krył się przerażający potwór, który ją zabijał…

Kolejna wizyta u lekarza i prawie wymuszenie badania USG. W jego trakcie widziałam, jak pani doktor zamilkła, a wyraz jej twarzy zmienił się: od skupienia, do zaniepokojenia. Milcząc wyszła z sali, a po powrocie kazała jak najszybciej wracać na pilną konsultację do pediatry. Weronika cały czas płakała… Lekarz znowu był zdania, że to typowe objawy bąblowicy, że to nic takiego, ale wysłał nas do szpitala. To był 4 sierpnia. Dzień, w którym nasz świat się zawalił…

Weronika Pytel

W szpitalu w Płocku nie mieli wątpliwości. Wystarczył rzut oka na wyniki badań, by powiedzieli: my się tego nie podejmiemy. Ale czego? - prawie wykrzyczałam. - Przecież to zwykły pasożyt, pomóżcie mojemu dziecku! Nie mieściło mi się w głowie, nie mogłam uwierzyć, że coś jest nie tak. Lekarz spojrzał mi w oczy i powiedział słowa, które zamroziły moje serce: Proszę przygotować się na najgorsze. To guz. Prawdopodobnie nowotworowy... Nie pamiętam dzisiaj, czy osunęłam się na ziemię, czy płakałam. Byłam w takim szoku, miałam wrażenie, że czas się zatrzymał, a mnie pochłania ciemność. Jeszcze tego samego dnia pędziłam z córeczką w karetce do Centrum Zdrowia Dziecka, za nami jechał mąż. Modliłam się, żeby to nie była prawda, żebyśmy się obudzili z tego koszmaru. Ale to nie był sen. Moje dziecko umierało…

Już po pierwszym badaniu w CZD lekarze byli prawie pewni - to na 80% neuroblastoma. Chociaż ta nazwa nic mi wtedy nie mówiła, wiedziałam, że to źle. Bardzo źle… Potem dowiedziałam się, że w Polsce odnotowuje się ok. 70 nowych przypadków rocznie. Neuroblastoma (nerwiak zarodkowy) to jedna z cięższych przypadłości, które mogą się przytrafić najmłodszym dzieciom. Jest to rzadki lity nowotwór współczulnego układu nerwowego. Guzy tego typu najczęściej rozwijają się w nadnerczach, przy kręgosłupie lub w jamie brzusznej. Prawie połowa diagnozowanych przypadków dotyczy dzieci poniżej 3 roku życia. Większość z nich diagnozowana jest w czwartym stadium choroby – z przerzutami do kości i szpiku. Do czasu wdrożenia immunoterapii dożyje ok. 30 dzieci...

Weronika Pytel

Dla nas, rodziny, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z nowotworem, zabrzmiało to jak wyrok śmierci. Dalsze badania potwierdziły tylko przypuszczenia: pokazały przerzuty do wszystkich kości, zajęcie szpiku w 84% oraz dodatkowo czynnik oporny na działanie chemii. Nasz potwór w brzuszku miał 12,5x6,5x12cm, obejmował obszar od kręgosłupa, przez aortę aż do żeber i nerek, poprzesuwał wszystkie narządy wewnętrzne. Sprawiał niewyobrażalny ból, nie miał już nawet miejsca, żeby dalej rosnąć!

Zapytałam lekarza, czy to koniec. Prosiłam, żeby był z nami szczery, bo nie chcemy, żeby ostatnie tygodnie życia nasza Werosinia spędziła w szpitalnym łóżku, cierpiąc z dala od rodzinnego domu… Ale dali nam nadzieję, a to wystarczyło, byśmy walczyli. Widzimy upór w twarzy naszej córeczki. Nawet gdy strasznie boli, Weronika chce się bawić, uśmiecha się do  nas… Ma dopiero 2 latka, nie rozumie, dlaczego musi cierpieć, dlaczego z jej brzuszka wystają kable, dlaczego jest w szpitalu, a nie w domu z bratem bliźniakiem...

Weronika Pytel

Rozpoczęło się leczenie. Wierzymy, musimy wierzyć, że Weronika z tego wyjdzie. Po pierwszych cyklach chemii guz się zmniejszył, stan córeczki widocznie się poprawił! Wcześniej nieustannie płakała. Non stop nosiłam ją na rękach, bujałam, żeby choć troszkę uspokoić i ukoić ból… Leczenie zaczęło działać. Kości i szpik były czyste, lekarze podjęli więc decyzję o operacji usunięcia nadnercza wraz z resztką guza. To ogromny powód do radości, ale nadal żyjemy w strachu… Rak w każdej chwili może powrócić, zaatakować ze zdwojoną mocą. Mamy już dalszy plan leczenia: wkrótce Weronikę czeka megachemia, pobranie i przeszczep komórek macierzystych, radioterapia i najważniejsze: immunoterapia. Ta ostatnia nie jest refundowana, a bez tego nie zakończymy leczenia…

Weronisia jest zawzięta, ma ogromną siłę do walki, do życia… Wiemy, że się nie podda, a my musimy walczyć razem z nią. Nie zasłużyła na całe to cierpienie, nie zasłużyła na śmierć! Córeczka czasami budzi się z krzykiem, boi się pielęgniarek i lekarzy. Wtedy jestem obok, tulę i mówię jej do uszka, że już niedługo, że wyzdrowieje… Żeby miała szansę na pokonanie nowotworu niezbędna jest immunoterapia. Nie stać nas na nią, sami nie jesteśmy w stanie ocalić własnego dziecka, dlatego błagamy Cię o pomoc… Pozwól naszej córeczce uciec przed śmiercią.

Follow important fundraisers