
Ból wrócił, a ja znów muszę walczyć... Proszę, pomóż mi!
Fundraiser goal: Koszty leczenia, fizjoterapii, wsparcia specjalistycznego
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
4 Regular Donors
Join- Anonymoushas been supporting for 3 months
- Anonymousstarted monthly donation
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Koszty leczenia, fizjoterapii, wsparcia specjalistycznego
Fundraiser description
Jeszcze niedawno miałam nadzieję, że najgorsze jest już za mną. Przeszłam bardzo rozległą operację endometriozy – jedną z najtrudniejszych w moim życiu. Usunięto macicę, jajowody, szyjkę macicy, otrzewną, zmiany z zatoki Douglasa, zrosty z pęcherza oraz zajęte endometriozą więzadła krzyżowo-maciczne. Wyniki histopatologiczne potwierdziły bardzo zaawansowane stadium choroby.
Wiedziałam, że rekonwalescencja będzie długa i bolesna. Wiedziałam też, że endometrioza to choroba przewlekła. Ale bardzo chciałam wierzyć, że po tej operacji ból wreszcie da mi odetchnąć. Niestety, problemy wróciły.
Od pewnego czasu ponownie zmagam się z silnymi bólami w obrębie miednicy mniejszej. Brzuch puchnie jak balon, pojawiają się dolegliwości jelitowe, potężny ból przy wypróżnianiu, uczucie rozpierania, a także nasilające się bóle kręgosłupa. To ból, który potrafi sparaliżować całe ciało i odebrać możliwość normalnego funkcjonowania.

Znów każdy dzień to walka – o wstanie z łóżka, o wykonanie podstawowych czynności, o bycie obecną mamą dla mojej córeczki.
Z mukowiscydozą żyję od niemowlęctwa. To choroba, która wielokrotnie stawiała mnie na granicy życia i śmierci, ale dzięki wsparciu ludzi o wielkich sercach mogłam rozpocząć leczenie przyczynowe, które dziś jest refundowane i pozwoliło mi spełnić marzenie o macierzyństwie.
Mimo to mukowiscydoza to wciąż codzienna rehabilitacja, inhalacje, kontrola parametrów zdrowotnych i stałe koszty, których nie da się uniknąć, bo nie wszystko przy mukowiscydozie jest refundowane. Do tego doszła endometrioza – choroba równie bezwzględna, wyniszczająca i nieprzewidywalna, a także kosztowna.

Obecnie pilnie potrzebuję: dalszego leczenia i stałej kontroli specjalistycznej, intensywnej, regularnej fizjoterapii uroginekologicznej, terapii przeciwbólowych i wspierających, zakupu nierefundowanych sensorów i sprzętu medycznego niezbędnego do monitorowania stanu zdrowia oraz wsparcia dietetycznego i leczenia przeciwzapalnego
Większość tych elementów nie jest refundowana. A bez nich nie mam szans na zahamowanie pogarszania się stanu zdrowia i utrzymanie choć minimalnej jakości życia. Dlatego nie proszę o luksus. Proszę o szansę na życie bez ciągłego bólu. O możliwość bycia mamą, która ma siłę przytulić swoje dziecko, pobawić się z nim, wyjść na spacer – zamiast leżeć zgiętą z bólu.
To nie jest jednorazowa walka. To długodystansowy maraton z chorobami przewlekłymi, które nie odpuszczają. Ale wiem jedno – bez pomocy nie dam rady. Jeśli możesz, wesprzyj moją zbiórkę. Jeśli nie możesz – udostępnij ją dalej. Każda złotówka, każde dobre słowo, każdy gest wsparcia ma ogromne znaczenie.
Dziękuję z całego serca, że jesteście ze mną w tej walce.
Monika Margasińska