Adam Wójcik - main photo

Ból był tak silny, że czułem, jakby moje żebra miały pęknąć❗️Mam raka i walczę o życie... Bardzo proszę o wsparcie!

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Adam Wójcik, 47 years old
Bełżyce
Rak drobnokomórkowy płuca lewego, przewlekła obturacyjna choroba płuc
Starts on: 8 October 2026
Ends on: 6 January 2027
PLN 103
DonateDonated by 6 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
1023266
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax1023266 Adam

Recurring donation

Regular support provides Adam a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Learn more about Recurring Donations
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Adam Wójcik, 47 years old
Bełżyce
Rak drobnokomórkowy płuca lewego, przewlekła obturacyjna choroba płuc
Starts on: 8 October 2026
Ends on: 6 January 2027

Fundraiser description

Moje życie podzieliło się na “przed” i “po” diagnozie. Mam raka, ale nie zamierzam się poddać. Będę walczył. Jest mi bardzo trudno prosić o wsparcie, zwłaszcza dla siebie, ale nie mam innego wyboru… Czy możesz mi pomóc?

Wszystko zaczęło się od tego, że od kilku miesięcy zauważyłem u siebie bardzo uciążliwy kaszel, którego wcześniej nie było. Momentami czułem, jakby moje żebra miały zaraz pęknąć! Szczególnie wrażliwy byłem w obecności zwierząt, pyłu, kurzu, zanieczyszczeń. Nigdy bym się jednak nie spodziewał, że przyczyną tych objawów jest RAK!

Trafiłem do szpitala, ponieważ dopadł mnie ból w klatce piersiowej, który ciężko było znieść. Zostałem przetransportowany karetką do placówki z podejrzeniem zapalenia płuc. Ale prawda okazała się o wiele gorsza…

Po przeprowadzeniu szczegółowej diagnostyki usłyszałem, że prawdopodobnie mam raka. Dalsze badania potwierdziły wstępne przypuszczenia. Byłem załamany.

Adam Wójcik

Zostałem przeniesiony do szpitala w Lublinie, gdzie przyjąłem pierwszą dawkę chemioterapii. Guz w moich płucach ma obecnie 11 centymetrów i nie kwalifikuje się do operacji… Muszę przejść protokół leczenia i dopiero póżniej okaże się, czy choroba zareagowała, czy guz się zmniejsza i czy będę mógł mieć wdrożoną również radioterapię.

Po pierwszej dawce chemii czułem się dobrze, nie miałem żadnych skutków ubocznych. Niestety jestem bardzo osłabiony i nie daję rady pracować. Wcześniej uwielbiałem być w ruchu, wszędzie było mnie pełno, spełniałem się w swoim zawodzie, a w wolnej chwili lubiłem wędkować i zajmować się motoryzacją. Teraz przejdę 10 metrów i moje nogi stają się jak z waty. Nadal towarzyszy mi też bardzo uporczywy ból w klatce piersiowej.

Mieszkam z bratem, więc mam wsparcie najbliższych, nie jestem sam. Jestem jednak człowiekiem, który nie lubi siedzieć w miejscu. Jest mi bardzo ciężko ze świadomością, że jestem od kogoś zależny i muszę prosić o pomoc.

Niestety nie mam innego wyboru. Muszę zawalczyć o siebie, bo nie ma nic cenniejszego, niż zdrowie i życie. Niestety jestem wykluczony z możliwości samodzielnego zarabiania, co bardzo utrudnia moją i tak skomplikowaną sytuację.

Bardzo proszę o wsparcie. Każda forma pomocy jest dla mnie niezwykle cenna… Pomóż mi pokonać tę okrutną chorobę...

Z ogromną wdzięcznością – Adam

Select a tag
Sort by