
Pół roku po urodzeniu synka dowiedziałam się o GUZIE W MÓZGU❗️Proszę, pomóż mi wrócić do sprawności...
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Dnia 5 maja dowiedziałam się o oponiaku w mózgu. W momencie diagnozy miał 7 centymetrów, położony w tylnym płacie przezciemiączkowym w głąb mózgu. Sześć miesięcy wcześniej przyszedł na świat mój synek. Radość zamieniła się w strach. Już nic nie było pewne.
Decyzja lekarzy o operacji była szybka. Niestety po porodzie guz zaczął już pękać. 3 czerwca, zanim zabrali mnie na blok operacyjny, gdzie miałam spędzić 6 godzin. Pytałam mamy, czy przeżyję. Pożegnałam się nawet z synkiem. Były uściski, masa łez i czułości, a także strach. Nie wiedziałam, czy przeżyję.

Na szczęście operacja się udała. Przeniesiono mnie na intensywną terapię, wybudzono z narkozy i wtedy… Poczułam, że żyję. Ale po łzach radości i szczęścia nastał szok i strzał w serce. Nie mogłam ruszać ręką i nogą.
Okazało się, że doszło do uszkodzenia nerwu skutkującego niedowładem lewostronnym. 7 miesięcy walki, łez i potu. Ponad pół roku z dala od rodziny i syna tylko po to, by stanąć na nogi. Ale moja ręka wciąż trudno funkcjonuje. Wciąż zmagam się też z problemami z mową.
Lekarze powiedzieli, że guza udało się usunąć. Muszę tylko bardzo uważać, ponieważ w komorach wciąż zbiera się płyn. Biorę leki, by nie dopuścić do udaru, ale przyszłości będzie pewnie potrzebna operacja, a do tego czasu pracuję nad tym, by odzyskać sprawność.
Czasem jest bardzo ciężko. Najgorzej jest, kiedy mnie „zacina”. Wtedy trudniej mi mówić, niedowład też jest szczególnie uciążliwy, tak samo, jak coraz to większe i nowe koszty walki o odzyskanie dawnej sprawności. O bycie mamą, córką i przyjaciółką... O bycie znowu sobą.
Jeśli możesz i zechcesz mnie wesprzeć, proszę Cię o to. Jeśli nie, to udostępnienie mojej prośby i historii również bardzo pomoże. Każdy gest ma ogromne znaczenie.
Agnieszka