
Aneta – Mały Wielki Człowiek potrzebuje pomocy ❗
Fundraiser goal: Intensywna rehabilitacja na turnusach, terapia
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Intensywna rehabilitacja na turnusach, terapia
Fundraiser description
Długo zastanawiałam się, czy założyć kolejną zbiórkę. Cały czas walczę i szuka rozwiązania w Polsce. Mam zaplanowane 6 turnusów rehabilitacyjnych na 2022 rok, żeby wzmacniać mięśnie, bo moje małe nóżki nie chcą iść, ale sama nie dam rady za nie zapłacić. Dlatego raz jeszcze proszę o wsparcie... Oto moja historia:

Choroba odbiera mi sprawność i możliwość normalnego funkcjonowania. Dzięki wielu ludziom dobrej woli przeszłam w lutym operację kręgosłupa, która odbyła się w prywatnym szpitalu, nie przyniosła rezultatów, a wręcz mnie unieruchomiła. Mam dość życia w tym stanie. Nogi są słabe i nie mogę na nich stać. Zamiast tego wiszę przy balkoniku na rękach, które mają już dosyć. Mój mąż musiał zwolnić się z pracy, żeby się mną opiekować. Proszę o pomoc. Potrzebuję funduszy na dalszą rehabilitację, bo nic innego mi nie pozostało...
Nie mam zbyt wielu centymetrów wzrostu, a przez to cieszę się z każdego. Urodziłam się z karłowatością przysadkową, od zawsze byłam najmniejsza wśród rówieśników. Wielokrotnie zadawałam sobie pytania: dlaczego ja? Dlaczego jestem taka mała? Ludzie wytykali mnie palcami, mówiąc: zobacz, karzełek idzie…
Skończyłam szkołę, poszłam do pracy. Na szczęście nigdy ze względu na swój wzrost nie byłam dyskryminowana. Miałam w sobie ogromną chęć pokazania całemu światu, że choć jestem mała, to wiele potrafię. Zaczęłam uprawiać trójbój siłowy, podnoszenie ciężarów. Niestety, szybko organizm odmówił posłuszeństwa. Słaby kręgosłup, nogi jak z waty… Podjęłam walkę. Lekarz za lekarzem, wizyta za wizytą. Rehabilitacja stała się moją codziennością…

W 2006 r. poznałam męża, rok później się pobraliśmy. Znaleźć faceta, który pokocha cię taką jaką jesteś — bezcenne. Mijały dni, lata a ból wciąż nie znikał… Kolejne turnusy, kolejne nieprzespane noce. Każdy ruch nogami powodował ogromne cierpienie, które z czasem stało się nie do zniesienia i zdecydowałam się na operację. Listopad 2014 r. Wielkie nadzieje, że wreszcie moja katorga się skończy. Zabieg chirurgiczny kregosłupa na odcinku L-S. Następnie kolejne porcje rehabilitacji i nauka chodzenia. Wróciłam do pracy, ale wciąż musiałam podpierać się kijkami…

Choroba postępuje… Bez kijków nie jestem w stanie już nawet samodzielnie stać, o chodzeniu nie wspominając. Co ja bym zrobiła bez męża… Pomaga mi we wszystkim, nawet przy korzystaniu z toalety, czy kąpieli. Sama po prostu nie dam rady. Tak bardzo chciałabym być znowu samodzielna. Zdrowie najbardziej się docenia, kiedy zaczyna go najmocniej brakować. Ono nigdy nie było moją silną stroną, ale teraz szczególnie dotkliwie odczuwam jego deficyt. Czy jest dla mnie jakiś ratunek?
Przeszłam operację, jednak zamiast poprawy doszło do regresu. Mój stan się pogorszył i usiadłam na wózku... Dlatego nie mam wyjścia i raz jeszcze ośmielam się prosić o pomoc.

Płacze codziennie, bo kiedyś, mimo mojego niskiego wzrostu, biegałam, skakałam, cieszyłam się życiem, a teraz jestem zależna od drugiej osoby i potrzebuje ciągłej pomocy. Nie jest łatwo, prawdopodobnie nie wrócę już do pracy, ale chcę być jak najbardziej samodzielna i choć trochę zapomnieć o bólu. Intensywna rehabilitacja to jedyna droga dla mnie. Proszę, nie przechodź obok mojej prośby obojętnie.
Aneta
*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.