
Rak odbiera mi siły i pasje. Nie pozwól, żeby odebrał mi życie!
Fundraiser goal: Leczenie alternatywne i holistyczne
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie alternatywne i holistyczne
Fundraiser description
Życie pisało dla mnie różne scenariusze, ale mimo wszystko zawsze byłam pełna optymizmu, radości i pozytywnego nastawienia. Aż w końcu przyszedł taki dzień, w którym dowiedziałam się, że jestem śmiertelnie chora.
Na początku 2025 r. robiłam badania. To miała być tylko rutynowa kontrola. Niestety, wyniki cytologii wyszły źle. Skierowano mnie na dalszą diagnostykę, pobrano kolejne wycinki. Wykazały one, że zmiany są bardzo zaawansowane. Wreszcie wykonano konizację, która dała ostateczny wynik: nowotwór złośliwy szyjki macicy.
Przeszłam dwie operacje. Główne ognisko zostało usunięte, lecz wciąż potrzebowałam leczenia. Przez trzy miesiące przebywałam w szpitalu i poddawałam się chemio-, radio- i brychoterapii. To wycieńczyło mój organizm.
Metody podstawowego leczenia raka się wyczerpały. Teoretycznie go pokonałam, choć w mojej krwi nadal obecne są komórki nowotworowe. Na płucach, wątrobie i tarczycy tworzą się zmiany, które trzeba uważnie obserwować. Wciąż grozi mi wznowa. Wciąż grozi mi powrót na oddział onkologiczny. Tym razem chemioterapia byłaby znacznie intensywniejsza.
Nie czuję się dobrze. Jestem osłabiona, zmęczona, mam problemy ze snem. Skutkiem leczenia są też uszkodzone jelita, na które muszę bardzo uważać. Pozwolono mi wrócić do pracy. Dojeżdżam do niej autem, a każda trasa kosztuje mnie wiele sił.
Zawsze byłam bardzo aktywna. Kocham śpiewać, jeździć konno i podróżować. Wraz ze znajomymi organizowaliśmy wiele wspólnych wyjazdów połączonych z różnymi warsztatami. Uwielbiamy chodzić po górach – naszym celem jest zdobycie Korony Gór Polskich. Przez chorobę musiałam z tego wszystkiego zrezygnować. Mam jednak głęboką nadzieję, że szybko do tego wrócę. Tęsknię za dawnym, pełnym słońca życiem.
Nie mogę siedzieć i czekać, aż zmiany na moich organach urosną na tyle, by można było podjąć jakieś kroki. Muszę zregenerować organizm. Muszę spróbować wszystkich dostępnych metod. Dlatego zdecydowałam się na leczenie w prywatnej klinice, która oferuje wiele terapii i zabiegów. Niestety ich koszty są ogromne, a moje oszczędności się wyczerpały.
Sama organizowałam i wspierałam zbiórki. Nigdy nie myślałam o sobie. Nie podejrzewałam, że pewnego dnia mogę się znaleźć po drugiej stronie. Wasza pomoc jest dla mnie bardzo ważna. Proszę z całego serca o wsparcie – każda złotówka, udostępnienie i słowa otuchy dadzą mi wiarę, że nie wszystko jest jeszcze stracone.
Anna