
Choroba niszczy mięśnie naszego syna i dzień po dniu odbiera mu sprawność... Pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nie da się opisać tego, co czuje rodzic, kiedy dowiaduje się, że jego dziecko jest śmiertelnie chore. Nie da się opisać bólu, złości i frustracji. Nasz syn jest chłopcem, który powinien teraz przeżywać najpiękniejszy czas w życiu. Zamiast tego usłyszał jedną z najgorszych diagnoz: DYSTROFIA MIĘŚNIOWA.
Zaczęło się niewinnie. W 2025 roku zauważyliśmy u Antka chód na palcach, a w szkole, szczególnie na zajęciach wychowania fizycznego, nauczyciele dostrzegli, że syn szybko się męczy. Nauczycielka Antka zaczęła też zgłaszać problemy w przysiadzie, kucaniu, kozłowaniu piłką, a także zaburzenia koordynacji i równowagi.
Bardzo się zaniepokoiliśmy, bo gdy syn był mały, bez problemu jeździł na rowerze. Jednak od jakiegoś czasu nie chciał. Unikał też zajęć ruchowych, po czym szybko się męczył. Wiedzieliśmy, że nie możemy bagatelizować tych objawów, dlatego wykonaliśmy badania.

Niedługo potem pani doktor skierowała nas do szpitala pod kątem pierwotnego zaburzenia mięśni. W szpitalu pobrano badania genetyczne, a wyniki potwierdziły, że to dystrofia mięśniowa. Choroba, która niszczy mięśnie Antka i stopniowo, krok po kroku, odbiera mu sprawność.
Po usłyszeniu diagnozy byliśmy przerażeni. Poczuliśmy, jakby w jednej chwili runął nasz cały świat. Ale wiedzieliśmy, że trzeba działać. Strach zastąpiliśmy działaniem, a łzy motywacją do walki. Bo chodzi o nasze dziecko. Dlatego nie możemy się poddać.
Przed Antkiem długa i trudna droga. Pełna wizyt u różnych specjalistów, rehabilitacji oraz badań. Ta droga jest również bardzo kosztowna. Dlatego dziś prosimy o Wasze wsparcie. Bo wierzymy, że razem możemy pomóc Antkowi w jego walce. Bo syn, tak jak każde dziecko, zasługuje na piękne życie. A my musimy zrobić wszystko, żeby mu w tym pomóc. Prosimy, bądźcie z nami!
Karolina i Jacek, rodzice