

U Antosia zdiagnozowano ANEMIĘ FANCONIEGO❗️Wesprzyj go w walce❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Każda mama chciałaby móc uchronić swoje ukochane dziecko przed wszystkim, co złe. Schować w swoich ramionach i przeprowadzić przez wszelkie trudności. Udawało mi się to przez całe pierwsze cztery lata życia Antosia, ale później okrutny los postawił na naszej drodze okrutną diagnozę…
Wszystko zaczęło się od zapalenia płuc. Trafiłam z synkiem do szpitala. Wtedy podczas podstawowych badań krwi wyszło, że Antoś ma znacznie obniżony poziom płytek krwi. Początkowo nie wywołało to wielkiego poruszenia, lekarze rozpoczęli dodatkową diagnostykę i leczenie. Niestety ono nie pomogło!
Antoś został przeniesiony na oddział hematologii, gdzie miał wykonane liczne trypanobiopsje, bo pojawiło się u niego podejrzenie zespołu mielodysplastycznego. Jednak w wynikach badań nic nie wychodziło, tylko tyle, że jego szpik jest bardzo słaby i niskokomórkowy.
W 2022 roku zostało wykonane specjalistyczne badanie, które jest podstawą do zdiagnozowania niedokrwistości Fanconiego i wyszło, że Antek cierpi na to schorzenie, ale w mozaikowej postaci, czyli niepełnoobjawowej. Dodatkowe badania genetyczne potwierdziły diagnozę. To był ogromny cios wymierzony prosto w moje matczyne serce!

Nagle wszystko zaczęło dziać się tak szybko, szpital stał się drugim domem dla Antosia. Szczególnie że choroba bardzo agresywnie postępuje. We wrześniu 2024 roku syn mógł jeszcze chodzić do szkoły, a w listopadzie w domu byliśmy tylko 6 dni. Zawsze mam gotową walizkę na wypadek, gdybyśmy nagle musieli jechać do szpitala. Cierpię, gdy muszę zostawiać drugiego syna pod opieką bliskich, ale tu liczy się zdrowie i życie jego młodszego brata!
Antoś na początku 2025 roku ma przejść przeszczep szpiku, jednak lekarze nie są w stanie podać konkretnej daty ze względu na stan zdrowia jego zdrowia. Żyjemy w zawieszeniu, a ze względu na ciągle wizyty w szpitalu i chorobę Antosia nawet łącznie obowiązków służbowych z opieką nad dzieckiem stało się niezwykle trudne.
Przed nami długa i ciężka walka, która będzie pełna poświęceń, trudności, ale również kosztów, które każdego dnia rosną. Dojazdy do szpitala oddalonego o 600 kilometrów, liczne wizyty u specjalistów, leczenie, rehabilitacja – to wszystko kosztuje majątek! Choć dotychczas starałam się dawać sobie radę, dziś drżę o przyszłość. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Tylko z Waszym wsparciem się uda!
Marta, mama Antosia