
Życie wywrócone do góry nogami... Pomagamy Arkowi w walce z boreliozą!
Fundraiser goal: Rehabilitacja i leczenie boreliozy, dojazdy, sprzęt rehabilitacyjny
Fundraiser goal: Rehabilitacja i leczenie boreliozy, dojazdy, sprzęt rehabilitacyjny
Fundraiser description
Jedna chwila nieuwagi zdecydowała o tym, że od trzech lat nie jestem już zdrowym człowiekiem. Trzy lata temu miałem nieszczęśliwy wypadek. W wyniku upadku uderzyłem tyłem głowy o podłogę i doznałem urazu czaszkowo-mózgowego – pęknięcia czaszki i obszernego wylewu krwi do mózgu...
Do wypadku doszło w Niemczech, gdzie w tamtym czasie pracowałem jako budowlaniec we własnej firmie. Po przebytej rehabilitacji udało mi się wrócić praktycznie do pełnej sprawności, wróciłem do normalnego życia i do pracy. Jednak po pół roku mój stan zaczął się pogarszać. Coraz trudniej mi się chodziło, lewa ręka odmawiała posłuszeństwa, pojawiła się spastyka i niedowład w lewej ręce i nodze. Postanowiłem zamknąć firmę i wrócić do Polski, do rodziny (mam żonę i dwójkę dzieci), i w kraju zacząć ponowną rehabilitację, żeby zatrzymać postęp choroby. Jednak nie było to takie proste...
Zaczęły się wizyty u wielu lekarzy, neurologów, rehabilitantów, którzy robili co mogli, ale mój stan zdrowia nadal dramatycznie się pogarszał. Zacząłem chodzić o lasce, bo miałem problemy z równowagą, po pół roku potrzebowałem już balkonika, aż w końcu musiałem usiąść na wózku inwalidzkim. Lekarze nie umieli odpowiedzieć na pytanie dlaczego mój stan ciągle się pogarsza. Ponieważ pourazową rehabilitację przeszedłem w Niemczech, w Polsce kwalifikuję się tylko na rehabilitację przewlekłą, na którą są długie kolejki.

Covid, który pojawił się w międzyczasie też niczego nie ułatwia – przez wirus trzeba na wszystko czekać jeszcze dłużej. Czekałem, nadal czekam, cierpliwie. Ale już dłużej nie mogę... Rehabilitacja domowa nie przynosi skutków.
Przeszedłem szereg badań diagnostycznych podczas kilku pobytów w szpitalach. Zalecenia lekarzy są takie same – konieczna jest natychmiastowa intensywna rehabilitacja w ośrodku rehabilitacyjnym. Po ostatniej wizycie w szpitalu niestety już całkowicie zaległem w łóżku. Jestem teraz osobą niemalże całkowicie leżącą oraz całkowicie zależną od osób trzecich.Mam czterokończynowe porażenie spastyczne. Nie potrafię nic zrobić sam. Spastyka nie daje mi spać w nocy. Mam bardzo bolesne skurcze i przykurcze głównie nóg, ale i całego ciała. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, a jeszcze rok temu chodziłem na własnych nogach.
Nie mogę już dłużej czekać, muszę działać. Rozwiązaniem dla mnie jest rehabilitacja w prywatnym centrum rehabilitacji w Katowicach. Jednak moje fundusze nie pozwalają mi, aby z własnych pieniędzy opłacić tam pobyt. To koszt około 25 tys. zł miesięcznie – kwota, której nie jesteśmy w stanie sami uzbierać, bo koszty życia, mojego leczenia i rehabilitacji są zbyt wysokie. Jak na razie utrzymujemy się tylko z jednej pensji mojej żony, a ja czekam na decyzję o przyznaniu renty z tytułu niezdolności do pracy, która pewnie i tak nie będzie wysoka z racji mojego wieku i przepracowanych lat.
Dlatego zwracam się z prośbą do wszystkich osób o dobrym sercu, aby pomogli mi zebrać te pieniądze. Tylko w tym jest nadzieja, że wstanę z łóżka i będę samodzielny, że wrócę do mojego życia. Nigdy nie należałem do osób łatwo poddających się, ale niestety teraz ta sytuacja dobija mnie bardzo mocno i wiem, że nie potrafię sobie sam z tym poradzić. Każda złotówka jest dla mnie naprawdę na wagę złota. Mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś się odwdzięczyć. Dziękuję za każde wsparcie...
Arek