
Choć nie popełniłem żadnego przestępstwa, to żyję w więzieniu własnego ciała. Nie mogę się sam wykąpać. Nie ma mnie nawet kto umyć... Jestem człowiekiem jak Ty – błagam, pomóż mi!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne, sprzęty
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne, sprzęty
Fundraiser description
Jestem Artur i każdego dnia zmagam się ze stwardnieniem rozsianym. Choroba wyniszczyła mnie od środka i wciąż kontynuuje swój okrutny marsz. Ze względu na niedowład czterokończynowy poruszam się na wózku. Choć nie popełniłem żadnego przestępstwa, dziś stałem się więźniem. Więźniem własnego ciała i czterech ścian mieszkania.
Mieszkam na 3. piętrze, bez windy. Od kwietnia nie byłem na dworze.
Choroba postępuje w zastraszającym tempie. Z tygodnia na tydzień – a czasami nawet z dnia na dzień – zabiera mi coraz więcej. Przygniata niczym lawina. Dodatkowo mierzę się także z zakrzepicą żyły udowej, co dodatkowo komplikuje mój stan.
Jak wygląda moja codzienność? Niedawno moje ciało nagle tak zesztywniało, że nie potrafiłem podnieść się z podłogi w przedpokoju. Straż pożarna musiała wyważać drzwi, by wezwani ratownicy medyczni mogli udzielić mi pomocy. Zdarza się, że nagle stracę równowagę i z całą mocą upadnę na ziemię. Wtedy ból jest tak ogromny, że bez leków nie jestem w stanie zmrużyć oka. Mam ogromny problem z wieloma podstawowymi czynnościami.
Ciężko to przyznać, ale po prostu nie daję rady. Nie mam rodziny, przyjaciół, kogokolwiek, kto mógłby mi pomóc. Jedynie schorowaną mamę, która sama potrzebuje wsparcia i opieki. Nie mogę nawet sam się wykąpać, nie ma mnie kto umyć.
Potrzebuję dostępu do leczenia, do rehabilitacji… Jest mi wstyd, ale nie mam już innego wyjścia. Ta zbiórka to mój ostatni krzyk o pomoc. Wiem, że w pełni sprawny już nigdy nie będę, ale może jest jeszcze szansa na poprawę. Chciałbym móc pójść chociaż samodzielnie do toalety…
Jestem samotny, bezrady, niedożywiony… Codziennie płaczę, bo już nic innego mi nie zostało. Błagam, pomóżcie mi jako drugiemu człowiekowi. Nie zostawiajcie mnie na pastwę losu… Ja już dłużej nie dam tak rady. Błagam.
Artur
