
Planowaliśmy ślub, gdy trafiłam na... ONKOLOGIĘ❗️Ratuj z nami Ewę❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam 32 lata i jestem mamą. Miałam zaplanowany ślub, ale w lutym tego roku spotkała nas tragedia. Diagnoza, która chce wszystko zniszczyć. Nic już nie jest jak dawniej...
Postawiono mi diagnozę — nowotwór mózgu. Ta wiadomość wywróciła nasze życie do góry nogami. Mimo przeciwności losu jestem żoną Krystiana, który zorganizował wszystko w tydzień.
‚‚Mieliśmy mieć wszystko: DJ-a, saksofonistę, fotografa, desery i barmana. Jednak los chciał dla nas inaczej i mieliśmy swój dzień 16 kwietnia o 3 miesiące wcześniej. Dzięki wspaniałemu mężowi, który wszystko zorganizował w tydzień! Jesteśmy mężem i żoną". Tak pisałam na swoich social mediach całkiem niedawno...

Guz jednak nie zniknął, miłość i ogromna wola nie są w stanie go zatrzymać. Niestety, szybko okazało się, że potwór jest nieoperacyjny ze względu na jego umiejscowienie. Znajduje się w pniu oraz lewym płacie mózgu.
Wykonana biopsja ukazała zaawansowane stadium choroby. Podjęłam leczenie onkologiczne w Gliwicach. Pobyt okazał się długi i bardzo ciężki. Podczas pobytu w szpitalu mój stan zdrowia znacznie się pogorszył... Czas dla nas znowu się zatrzymał, a lekarze zastanawiali się nad przedwczesnym zakończeniem leczenia.

Bardzo szybko postępująca choroba spowodowała prawostronny niedowład, problemy z mową i pamięcią. Z powodu niedowładu jestem uzależniona od najbliższych.
Moja choroba zbiera żniwo. Ogrom czasu moich najbliższych, moje zdrowie oraz koszty finansowe związane z jego ratowaniem. Mimo skierowań na rehabilitacje nie mam możliwości i terminów korzystania z niej... Koszty leków, leczenia oraz dojazdów przewyższają nasz budżet domowy.
Jest mi bardzo przykro, że w ogromie tylu nieszczęść i walki o życie, tak dużą rolę odgrywają pieniądze. One teraz mogą zdecydować o tym, co ze mną się stanie...
Nie chcę na to pozwolić! Mam dla kogo żyć, moja rodzina jest dla mnie wszystkim...
Proszę, daj mi nadzieję!
Ewa