
PILNE❗️Białaczka nie daje za wygraną! Błagam, uratuj mnie...
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, środki pielęgnacyjne, dieta, sprzęt medyczny, dojazdy
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, środki pielęgnacyjne, dieta, sprzęt medyczny, dojazdy
Fundraiser description
Tatry, Karpaty czy Beskidy – kiedyś moje życie kręciło się właśnie wokół tych nazw. Kochałam brać plecak, czekan, raki, kask i uprząż, wędrować po górach i wspinać się na najwyższe szczyty. Dzięki temu czułam, że naprawdę żyję.
Niestety, teraz z utęsknieniem przeglądam stare fotografie... Białaczka codziennie odbiera mi coraz więcej. Jednak nie pozwolę zabrać jej marzeń! Wierzę, że uda mi się jeszcze kiedyś spojrzeć na świat z Gerlacha czy Łomnicy. Potrzebuję tylko Waszej pomocy!

Kiedyś z wielką radością realizowałam swoje pasje – góry, taniec i joga. Byłam niezależna i spełniona. Niestety, nagle wszystko się zmieniło. W marcu zeszłego roku trafiłam w stanie ciężkim do szpitala. Wtedy usłyszałam straszliwą diagnozę, która brzmiała jak wyrok – ostra białaczka szpikowa. W jednej chwili cały mój świat się zawalił, a później wszystko działo się tak szybko.
Z dnia na dzień znalazłam się na oddziale onkologii. Dawne życie zniknęło, zaczęło nowe – trudne, w którym codziennością był szpital... Natychmiast zostało wdrożone leczenie – długie, ciężkie i wykańczające. Mocne dawki chemii z każdym dniem zabierały mi siły, niszcząc cały mój organizm...
W końcu po wielu miesiącach zostałam zakwalifikowana do przeszczepu – mojej ostatniej szansy na życie. Znalazł się dawca i wszystko szło zgodnie z planem. Niestety, do czasu.

Lekarze zdiagnozowali u mnie współistniejący zespół hemofagocytowy HLH. To rzadki zespół, występujący 1 na milion osób, a w konfiguracji z białaczką - 1 na 36 milionów! Okazało się, że padło na mnie, można wręcz stwierdzić, że jestem wyjątkowa. Niestety, ta wyjątkowość okazała się moim przekleństwem. HLH charakteryzuje się częstymi nawrotami i właśnie przez kolejny nawrót – przeszczep został odroczony...
Lekarze podjęli decyzję o rozpoczęciu kolejnego cyklu chemii, po którym jak najszybciej powinien zostać wykonany przeszczep szpiku kostnego. To dla mnie jedyna szansa na życie.
Niestety, mój przeciwnik jest bezwzględny i trudny. Już teraz dotychczasowe leczenie pochłonęło wszystkie moje oszczędności. Mam dwójkę dzieci, które mnie potrzebują, a mi niestety coraz częściej brakuje sił. Wiem, że przede mną jeszcze długa i kosztowna droga do zdrowia – leczenie, badania, leki i rehabilitacja.

Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc i wsparcie – w tym przypadku finansowe. Nie marzę o niczym innym, jak o powrocie do normalności, zdrowia i sprawności...
Każda złotówka jest dla mnie najcenniejsza – jest na wagę życia!
Ewa

Dowiedz się więcej: