

Sprzedałam dom i samochód, by móc walczyć z chorobą – A to wciąż za mało❗️Pomocy❗️
Fundraiser goal: Leczenie alternatywne i rehabilitacja
The fundraiser includes alternative therapy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie alternatywne i rehabilitacja
The fundraiser includes alternative therapy
Fundraiser description
Znalazłam guza na piersi. Biopsja wykazała, że jest to bardzo agresywny rodzaj raka w 4. stadium, potrójnie negatywny z przerzutami do limfy, węzłów chłonnych, kręgosłupa, skóry...
Kiedy już myślałam, że wygrałam, los ze mnie zakpił. W czerwcu 2025 roku nastąpił nawrót choroby. Pojawiły się nowe guzy, które uciskają na nerwy prowadzące do prawej ręki, co oprócz niedowładu, powoduje ogromny ból.
Z powodu przerzutów operacja nie była możliwa. Wdrożono cotygodniowe leczenie, ale od początku powiedziano mi, że nie da się już nic zrobić i to kwestia kilku miesięcy, może pół roku. Za to chemię będę brała do końca życia…
Zaczęłam sama szukać rozwiązań i zabiegów alternatywnych. Zaczęłam regularnie przyjeżdżać do Polski, żeby co miesiąc korzystać z normobarii hipotermii, wzmacniać układ odpornościowy poprzez suplementy i kroplówki witaminowe. To wszystko bardzo pomaga.

Wydałam wszystkie oszczędności, żeby się ratować i to zaczęło przynosić efekty. Rak zaczął się cofać! Jednak chemia zdążyła zniszczyć moje ciało do tego stopnia, że nie byłam już w stanie jeść ani chodzić. Borykałam się z porażonymi zakończeniami nerwów, krwią z nosa każdego dnia, utratą włosów, bólami serca...
Guz się zmniejszył, ale był na tyle agresywni, że lekarze chcą wyciąć dwie piersi i dwa węzły chłonne. To jednak może okazać się niepotrzebne. Szpital w Krakowie mógł przeprowadzić operacją, ale jej koszt dochodzi nawet do 25 000 złotych! Dlatego tak ważna dla mnie jest ta zbiórka.
Jestem mamą dwójki dzieci. Mój starszy, dorosły już syn, wspiera mnie jak tylko może. Za to nastoletnia córka niezwykle trudno przeżywa tę sytuację. Jak każde dziecko – boi się, że straci mamę.
Odbudowa organizmu zajęła mi prawie pół roku. Wszystko na własnym rękę, dlatego teraz potrzebuję wsparcia finansowego. Będąc na zasiłku, nie jestem w stanie kontynuować leczenia na własną rękę. Każdy gest i odruch dobrego serca jest na wagę złota, lub nawet cenniejszy, bo pozwoli mi dalej walczyć o każdy dzień, o życie.
Fatima
