
Wiesz, jak to jest żyć, ale jedocześnie utracić swoje życie bezpowrotnie? POMÓŻ!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Świat Gracjana legł w gruzach w ułamku chwili. Zaczęło się bardzo niewinnie, od niemijającego bólu w palcu i barku. Nikt nie spodziewał się, że to początek nierównej walki o życie i sprawność.
Pewnego dnia tata przewrócił się i uderzył w bark i palec. Dni mijały, ból się utrzymywał, a w małym palcu tata miał niedowład. Udał się do ortopedy, ale badania nie wykazywały nic niepokojącego. Mama w obawie o zdrowie taty poruszyła niebo i ziemię, by załatwić mu specjalistyczne badania. Jednak dopiero po wizycie u neurologa padła ostateczna diagnoza – SLA – stwardnienie zanikowe boczne. Choroba postępuje bardzo szybko, atakuje nerwy i mięśnie.
Przerażeni rozpoczęliśmy walkę z wrogiem, który stopniowo odbiera nam tatę i męża. Jego stan z każdym dniem się pogarszał, krztusił się i dusił przy przełykaniu i miał problemy z podnoszeniem głowy. Wszystkie mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Konieczne było założenie tracheotomii.
Od tego czasu tata tylko leży. Nie porusza już żadną kończyną, nie mówi. Komunikuje się z nami poprzez tablicę z alfabetem. Jest podłączony do respiratora i aparatu tlenowego, które mają wyrównać poziom jego saturacji.

To nie pierwsza tragedia, która spadła naszą rodzinę. Rodzice w przeszłości toczyli już walkę o życie z nowotworem. Na szczęście obydwoje wygrali. Teraz wspólnie walczymy o tatę, ale wiemy, że nie możemy cofnąć szkód, które wyrządziła w jego organizmie choroba.
Tata uwielbiał jeździć w góry, podróżować, jest kibicem sportowym. Był bardzo aktywny. Nie wyobrażam sobie, jak boli go, że to wszystko zostało mu tak brutalnie odebrane.
Stwardnienia zanikowego bocznego nie da się wyleczyć, ani cofnąć jego skutków, można za to spowolnić rozwój choroby poprzez rehabilitacje oraz ciągłe ćwiczenia mięśni. Tata wymaga 24-godzinnej opieki, rehabilitacji, leczenia, by choroba nie postępowała. Mama nie śpi, cały czas czuwa, bo tata nie może jej tak po prostu zawołać. Wcześniej dzwonił dzwoneczkiem położonym przy nodze, gdy czegoś potrzebował. Teraz nie może ruszać żadną kończyną.
Prosimy o pomoc. Nasze życie zostało wywrócone do góry nogami. Miłość niestety nie przywróci tacie zdrowia. Wierzymy, że Wasze wsparcie może zdziałać cuda.
Syn Gracjana